Skaza Magdaleny Tulli
Zapłakana służąca obierając włoszycznę przegląda ogłoszenia matrymonialne, z nadzieja ,że jakiś miły pan w średnim wieku ściągnie z niej w reszcie zachlapany fartuch. Komendant marzy nieustannie, że ubierze się w końcu mundur generała, a piętnastoletni gimnazjalista nie może już znieść aksamitnego stroju ucznia. Zbyt ciasne , uszyte bez przymiarki ubrania uwierają wszystkich bohaterów „Skazy”, nieświadomych, że jakkolwiek przeróbki są niemożliwe. Ludzie to bowiem, w książce Magdaleny Tulli, jedynie więźniowie jednorazowego fasonu i kroju, o którego wybór, nikt ich nie pytał. Ciała zyskujące znacznie , dopiero poprzez ubranie. Mogą wysyłać tysiące zażaleń do nieuważnego krawca, a i tak nic się nie zmieni. Metka została do nich przyszyta raz na zawsze, grubymi niezniszczalnymi nićmi. Czy to nie największy skandal dzisiejszego, liberalnego świata? Rodzi się więc pytanie : kto to zrobił? Czyżby Bóg?
A może za „dekoracjami z dykty” kryje się ktoś jeszcze ? Nieuważny narrator albo sam twórca zszywający świat przedstawiony ściegiem wielkiej przenośni i ubierający go w niemal doskonałą poetycką formę. „Skaza” to bowiem książka podwójnej metafory, nie tylko egzystencjalnej, ale także pisarskiej. Narrator jawi się w niej jako nieporadny demiurg, zagubiony w rzeczywistości , którą sam stworzył. Stale szuka on swojego miejsca przymierzając kostiumy kolejnych postaci i tym samym niezwykle ciekawie ukazując sytuacje z różnych punktów widzenia. Dystansuje się on niemal ironicznie do swojej roli i nieustannie demaskuje powieściową iluzję. Tym samym wskazuje na prowizoryczność i umowność „uszytego” przez siebie świata”, jak mówi bowiem „pod poszewką nic nie jest tak jak na wierzchu wygląda…”
Czy chcemy, czy nie chcemy„cięcia” naszych strojów „są nieodwracalne, przeróbki niemożliwe”. Jesteśmy wepchnięci w ciasną, uwierająca formę naszych ubrań, tak bardzo niedoskonałą …na szczęcie…
Choć o tym Magdalen Tuli w swojej książce nie wspomina, to przecież ze skazy na naszych ubraniach, niewielkiej wyrwy w prowizorycznym tle przeświecania pragnienie „ łatania ….i klejenia się do siebie nawzajem”[1]… Potrzeba drugiego człowieka, który sprawi, że nieporadnie, weźmiemy do ręki igłę zszyjmy z kimś, chociaż na chwile, swoje pełne defektów ubranie, istoty dzięki której poczujemy się częścią większego materiału. Skaza niesie ze sobą nieprzerwane ściegi szczęścia, porażek i namiętności, niedostępnych dla idealnie skrojonych ludzi. Skazy nie posiadają tylko plastikowe manekiny , uwięzione w szkle sklepowych wystaw.
[1] „zaszyj mnie” – szukaj w „oklicach sztuki”