okolice sztuki

literackie nieliterackie nie tylko.

Epopeja słowiańska według Juliusza Słowackiego

Król - Duch Juliusza Słowackiego - próba pisania epopei

„Polsko! Ofiaruję Ci Rapsod II Króla Ducha. Pierwszy leciał szybko jak wiatr błyskawicy – ten się wlecze jak wół, pracowitym krokiem, ciężko i poważnie. Znajdziesz w nim tajemnicę początku i końca – Alfę i Omegę świata, a zatem i ojczyzny. Znajdziesz początek sił antychrystusowych, przed wiekami zaczętych – znajdziesz tajemnicę ziarna wpływu Ducha świętego – cudów Izrealową rózgą Mojżesza przez duchy sprawowanych – nareszcie walkę sił pogańskich, duchowych, elementarnych, z Oświeciciela potęgą. Wyraźniejsze tych rzeczy wypowiedzenie wzbronione zostało dotąd poecie, pod trwogą Boga zostającemu. Trudu doznasz, czytając niniejsze poema, a walkę będziesz musiał odbyć, duchu czytelnika z duchem poety… Jeśliś leniwy – dzieło odrzucisz; wszakże dostaniesz pod zaklęciem prawdy, która ci w drodze wiedzy dalej iśćcie pozwoli.”[1]

Trudności recepcji Króla-Ducha

Król-Duch to utwór tajemniczy, niebezpieczny, stanowiący jedno z największych wyzwań badawczych i edytorskich w historii polskiej literatury. Można mówić nawet o poemacie Słowackiego, jako o wielkim problemie, gdyż pojawia się ich tutaj bardzo wiele; poczynając od fragmentaryczności, którą niewielu badaczy było w stanie zaakceptować i czytać ten poemat, jako dzieło zupełnie odbiegające od romantycznej poetyki. Brak wątków przyczynowo-skutkowych, specyficzna konstrukcja narratora, bohaterów i uduchowienie Króla-Ducha powodowały, iż pozostawał on na dalekim marginesie zainteresowań. Ogromny materiał tego dzieła próbowali uporządkować kolejni wydawcy; Antoni Małecki (1866) Bronisław Gubrynowicz (1909) Jan Gwalbert Pawlikowski (1924). Wydanie tego poematu, zapisanego w tak wielu wariantach przez Słowackiego (bądź też podyktowanego przezeń w ostatnich stadiach choroby przyjacielowi Szczęsnemu Felińskiemu), stanowi bodaj największe wyzwanie dla tekstologii i edytorstwa literatury polskiej. Dość powiedzieć, że w opracowaniu Juliana Krzyżanowskiego, w jego wydaniu Dzieł Słowackiego w tomie piątym, rapsody uznane za tekst główny (do Pieśni IV Rapsodu V) zajmują 220 stron, zaś najważniejsze odmiany tekstu obejmują 281 fragmentów na 340 stronach. W wydaniu Dzieł wszystkich pod red. Juliusza Kleinera Rapsod I Króla – Ducha pomieszczono w tomie VII (wedle koncepcji oddzielnego drukowania utworów wydanych za życia) gdzie zajmuje 40 stron (łącznie z odmianami tekstu – 80) pozostałe zaś rapsody i ich odmiany w opracowaniu Władysława Floryana stanowią tomy XVI i XVII tego wydania – blisko 2000 stron!

Składający się z rapsodów pień poematu (Wg Kleinera) rozdziela się na potężne konary odmian, a te z kolei na coraz to drobniejsze odgałęzienia wariantów i rzutów pierwotnych. Podobnie można by wyobrazić sobie całą twórczość Słowackiego. Mniej więcej od r. 1840 wzrastała ona zwartym pniem zamkniętych kompozycyjnie utworów. Od czasów zaś Beniowskiego, a właściwie już od Podróży do Ziemi Świętej, rozprysła się na wiele otwartych, różnorodnych odgałęzień i fragmentów, których poeta nie usiłował poddawać żadnym scalającym rygorom tematycznym i formalnym.

Zygmunt Krasiński w liście do Konstantego Gaszczyńskiego z 24 lutego 1857 roku manifestował swą dezaprobatę dla tak nowego i zbyt odbiegającego od elastycznej poetyki romantycznego dzieła, podkreślał ją nawet poprzez przekręcenie tytułu utworu:

„Nic prawiem nie zrozumiał z Królów Duchów, jeśli 20 strof to najwięcej; wiersz prześliczny, ale to jak w kalejdoskopie rysunki barw pełne, lecz bez treści żadnej, dźwięki najdźwięczniejsze, ale bez myśli, przynajmniej tak schowana, że jej ja nie mogę dojść, może też zgłupiałem. Jużci wiem, że idzie o metempsychozę ducha człowieczego, i to przez wieki wszystkie polskich dziejów; to wiem, ale więcej nic! Albo ja wariat czytelnik, albo autor, co pisał.”[2]

Krasiński przyznał się kąśliwie do zrozumienia około jednej dziesiątej części poematu, a przecież był to dopiero jego początek. Ten ogromny, pisany w latach 1845 – 1849 poemat, został zaledwie zapowiedziany za życia poety w formie wydrukowanej; już pełny tytuł Król- Duch. Rapsod pierwszy sugeruje, że pojawią się rapsody następne. Do słynnego w Paryżu Mickiewiczowskiego określenia młodzieńczej twórczości Słowackiego, iż jest to „Kościół bez Boga”, interpretowanego, jako poezja bez idei, bez wiary, bez ducha, dochodzą tu w równie bolesne określenia; zaprzeczenie pojawienia się w tej poezji „treści” i „myśli”. Przeciwstawił Krasiński owej pustce jedynie sprawność wersyfikacyjną autora, jego malarskie zdolności w zakresie obrazowania oraz urok brzmienia poetyckiego języka.

Król –Duch radykalnie wykracza poza przyjęte reguły nadawania komunikatu i m.in., dlatego jest tekstem wyjątkowo hermetycznym, przy czym w miarę jego czytania niedostępność tekstu wzrasta. Łatwo dojść do wniosku, że Król-Duch dotyczy idei reinkarnacji oraz historii Polski. Dalsza lektura potwierdza ten wniosek, ale niejasne staje się, dlaczego poeta usiłował objąć swym dziełem całość historii ojczyzny oraz dlaczego wielokrotnie powracał do tych samych punktów w dziejach. Tak właśnie czytał Króla-Ducha (Rapsod I) Zygmunt Krasiński, który miał własną wizję historiozoficzną i nie chciał przyjąć wyzwania rzuconego jego duchowi przez ducha poety. Próbował czytać poemat wbrew regułom lektury tego tekstu, tj. bez zmiany własnej postawy, bez dyskusji z własnym światopoglądem, bez naruszenia spójnej całości swojej świadomości – i dlatego nie mógł zrozumieć. Nie mógł, bo po prostu nie chciał poddawać się takiemu rozumieniu, które jest głęboką wewnętrzną przemianą.[3]

Dlaczego Słowacki pisze Króla - Ducha

Słowacki pisał Króla-Ducha po wielkim przełomie, przewartościowaniu, które miało miejsce po objawieniu latem 1844 roku w Pornic nad Atlantykiem. Zasadniczym celem poety stało się przekazanie bliźnim esencji swego objawienia, istoty nowej prawdy. Oczywiste, więc stało się, że próbował coraz bardziej filozoficznym, a mniej poetyckim językiem sprostać wyzwaniu, jakim było wyrażenie zupełnie nowych idei. Te same niemal myśli próbował formułować w listach otwartych do księcia Adama Czartoryskiego, w liście do J. N. Rembowskiego, w prywatnej korespondencji, w notatkach, na kartach raptularza, w rozmowach z przyjaciółmi. Każde z tych działań zostało podporządkowane głoszeniu nowej prawdy. Jako środek wypowiedzi dominuje proza poetycka, to ona współtworzy i organizuje Genezis z Ducha, dialogi filozoficzne i wiele fragmentów bez tytułu. Słowacki wreszcie zerwał z naukowym i filozoficznym tokiem wywodu; swoją „prawdę w ogóle”, prawdę o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości próbował przekazać poprzez odwołanie do poetyki romantycznej epopei. Tak oto powstał Król–Duch, a w zasadzie „został powołany”, gdyż poeta nigdy go nie skończył, dzieło pozostało w rękopisach, we fragmentach o strukturze, którą trudno wytłumaczyć. Dotychczasowe formy, w których zamykał swoją filozofię nie spotykały się ze zrozumieniem i aprobatą. Forma iście poetycka, pełna wyobraźni, malarskich obrazów i muzyczności, miała pomóc poecie w wywołaniu przemiany u czytelnika. Paradoksalnie, efekt ten był zupełnie odwrotny. Dodatkowo Słowacki zakładał specyficzny typ czytelnika, który wszelkiego rodzaju innowacje poety miałby szybko i z przyjemnością zaakceptować i poddać swego ducha władzy poety – ducha wiodącego.

Epopeja romantyków

Dla romantyków, Mickiewicza, Słowackiego czy Krasińskiego, epopeja była najwyższą formą historii, syntezą poglądów na dzieje świata. Monografista gatunku, Leon Cellier, w opisie romantycznego etapu rozwoju epopei zdefiniował ją, jako myśl filozoficzną inscenizowaną w formie epickiej. Mieści się w tej definicji związek epopei z romantyczną historiozofią (filozofią historii, co tłumaczy atrakcyjność rozwijania form epopeicznych) w powiązaniu z romantycznym dramatem ( myśl inscenizowana), którego żywiołem podstawowym była przecież historia.[4] Istota epopei romantycznej nie została, więc oddana przez nazwanie i odpowiednie uporządkowanie formalnych jej wyznaczników, określano jedynie podstawowy warunek dotyczący warstwy znaczeniowej. Postulował takie ujęcie tej kwestii Hegel, twórca estetyki romantycznej:

„Treścią i formą pierwiastka właściwie epickiego [epopeicznego] jest […] całość światopoglądu i cała obiektywność ducha narodu, ukazana w swej przedmiotowej postaci, jako rzeczywiste zdarzenie.[5]

Epopeja romantyczna jest rodzajem wypowiedzi ponadgatunkowej i pozarodzajowej, ma być prezentacją romantycznego światopoglądu, całościowej, romantycznej wizji świata, jego dziejów. Ma odpowiadać na najważniejsze pytania epoki.

Juliusz Słowacki nie nazwał epopeją swojego Króla - Ducha. W latach czterdziestych był to już inny Słowacki, mistyczny, czym innym niż sława poetycka zajęty bez reszty. W poprzedniej dekadzie twórczości oddawał się z pasją marzeniu o epopei w formie dramatycznej, roztaczał przed przyjaciółmi (Krasińskim, Goszczyńskim) wizję epopeicznego cyklu, na który miały się złożyć, – jako kolejne rapsody – dramaty: ukończone przez poetę Balladyna i Lilla Weneda oraz zarzucone Krakus i Wallenrod, wreszcie znane jedynie z luźnych pomysłów teksty poświęcone Wandzie, Popielowi i Piastowi. A jednak, rzecz charakterystyczna, o ile Balladyna i Lilla Weneda pozostają dramatami z silnie wyeksponowanymi elementami poetyki epopeicznej o tyle, Król-Duch, postrzegany jest jednoznacznie, jako epicka realizacja epopei; Kleiner pisał wręcz, iż: „Pomysł takiego odtworzenia dziejów dawnych w cyklu poematów wrócił po latach i realizację znalazł w Królu Duchu.”[6] Na określenie jednak tego dzieła nie wystarcza termin epopeja romantyczna czy słowiańska. Kłopoty z terminologią najlepiej ukazują określenia, jakich używał Norwid podczas swych wykładów na temat twórczości Słowackiego. W Lekcji V posługiwał się terminami: mono-epopeja, najciemniejszy poemat (nie jest to określenie pejoratywne), epopeja fenomenologiczna, epopeja chrześcijańska. Zgodnie z jego koncepcją Król-Duch odpowiadał epopei północy, której przeciwstawiona była epopeja południa, czyli Pan Tadeusz. Każdy z terminów proponowanych przez Norwida ujawnia część prawdy o utworze, którego bohaterem jest „Ja”, wcielające się w różne historyczne postacie. Gdyby bardziej poeta ją uporządkował - twierdził Norwid, to epopeja stałaby się raczej systematem filozofii dziejów i tak obok Jerozolimy Wyzwolonej, Don Kichota i Pana Tadeusza stałaby się czwartą odmianą epopei chrześcijańskiej. Podobne określenie „epopeja metempsychiczna” zwraca uwagę na wiarę autora w reinkarnację, wędrówkę dusz. Pojawia się ten termin w pracy Pawlikowskiego obok epopei genezyjskiej, która stanowić miała finał całej mistyki autora począwszy od dzieła Genezis z ducha, poprzez List do J. N. Rembowskiego i wiele fragmentów o treści mistycznej, politycznej i filozoficznej po Króla-Ducha. Pawlikowski szczegółowo rozważał przydatność takich terminów, jak palingeneza, metempsychoza, wędrówka dusz, reinkarnacja, transmigracja, dla oznaczenia wielokrotnych wcieleń. Józef Tretiak z kolei nazwał ostatnie dzieło słowackiego „epopeją mityczną.” Już to nagromadzenie pojęć uzmysławia fakt, iż rozjaśnienie najciemniejszego poematu nie jest rzeczą łatwą.

Kompozycja ducha

Obszerne partie Króla-Ducha napisane są w dwóch kolumnach, strofy wzajemnie się uzupełniają, obudowują, splatają, często między strofami błąkają się teksty zupełnie osobne, bywa, że fragmenty pisane są w poprzek strony, nawet z dołu do góry. Na wielu kartach pewne strofy zapisane są od góry, inne – na odwrót- od dołu aż do ich spotkania. Główną część tekstu stanowią oktawy, lecz pojawiają się fragmenty krótsze, parowersowe a nawet pojedyncze, urywane w połowie zdania. W poemacie kolejne pomysły rozgałęziają się, plączą, owijają – prują linearny porządek utworu. Brak tradycyjnej kompozycji uwidacznia forma zapisu - wielokierunkowa, chaotyczna, przełamująca panujący sposób zapisywania tekstów. „Wedle W. Onga pismo w różnych miejscach świata czyta się od prawej strony do lewej, od lewej do prawej, od góry do dołu bądź we wszystkich tych kierunkach jednocześnie. Nigdzie jednak nie pisze się od dołu do góry.[7] Teksty traktowane są bowiem na wzór ludzkiego ciała. Słowacki przekracza wszelkie zasady i kryteria.

Słowacki pisał wiersze, które pozornie można połączyć. Następnie przepisywał je, rozdzielając na mniejsze porcje. W ten sposób rozpisał poszczególne rapsody na drobne fragmenty. Powstał więc „szkielet” – tekst, który wydawcy starali się zrekonstruować i przywrócić mu zwartą formę oraz zbiór zawierający wiele zapisków drobniejszych.

W tych właśnie odmianach kryje się prawidłowość. Przekształcenia dźwiękowe, wzmocnienia instrumentacji głoskowych i aliteracji nasilają się w kolejnych odmianach Króla Ducha. W poemacie dominuje tendencja do pisania małych , coraz bardziej udźwiękowionych, umuzycznionych cząstek. Nie decyduje tu kryterium treści. Odmianami rządzi przede wszystkim muzyka. Stają się one małymi fumarolami – kryteriami dźwięku, małymi kompozycjami, jakby molekułami muzyki.

Kolejne zapisy łączy pokrewieństwo motywów, czasami aluzja dźwiękowa. Nieregularna kompozycja wygląda jak zbiór wielu posplatanych lub wzajemnie obudowujących się tekstów. Deterytorializacja[8] przebiega w Królu-Duchu na wszystkich poziomach: wersu, strofy, pieśni i rapsodu. Słowacki posługuje się zabiegiem polegającym na rozwibrowywaniu frazy.”[9] Słowa posiadają nie tylko znaczenia, są one jednocześnie nutami składającymi się w kompozycję. Ważne staje się kryterium brzmienia, a semantyka zostaje jakby odsunięta na plan dalszy. Cząstki dzieła nie są sukcesywne. Można czytać je w różne strony. Stąd należy je opisywać raczej w kategoriach przestrzennych niż czasowych. Utwór fragementaryczny niczym nie przypomina procesu zachodzącego zgodnie z zasadą przyczynowo-skutkową. Taka procedura polega na „nanizywaniu” kolejnych fragmentów, dołączaniu ich do siebie.

Myślę, że nie da się czytać Króla–Ducha od początku do końca, w porządku linearnym, próbując ustalić kolejność strof, gdyż nie dostrzega się wtedy „podziemnych nurtów”[10] tej poezji. Bo zapisany tekst to mapa, po której z przyjemnością podróżuje się wskazując palcem na pojedyncze miejsca, których widzimy przetworzone strofy tak w sferze ekspresji jak i semantyki. Podobnie formułowała swoją tezę Maria Janion, postulując odrzucenie lektury całościowej poematu, gdyż nie jest on dziełem ani progresywnym ani historiozoficznym. Według badaczki, taka lektura tylko zubaża tekst, prowadzi do edytorskich cięć i odrzucenia wielu fragmentów, w których ów Król–Duch nie przemierza, ginie i ponownie się wciela.

Wszystko we wszystkim

Poeta pisząc swój poemat chciał napisać Księgę, z wiarą w możliwości i poczuciem obowiązku zapisania wszystkiego, chciał uchwycić wszechjedność. Fragmentaryczność romantyzmu wcale temu nie przeczy, przeciwnie wręcz, podkreśla ową złożoność prawdy, jej dwoistość i rozdarcie, do którego dochodzi na drodze poznania. Wokół Myśli skupiają się znaki. Powstaje system, Księga. Poeta jest czytelnikiem i tłumaczem owej Księgi. Rozszyfrowuje znaki, jego „ja” przemienia je w drogowskazy. Tworząc swą mistykę, odwołał się do całego dziedzictwa kultury Polski, ale nie tylko gdyż zaplecze filozoficzne wywiedzione jest głównie z Platona. Król-Duch jest w pewnym sensie syntezą myśli filozoficznej i pierwiastków ludowych, związanych nierzadko z naturą. Wszystko się tu ze sobą wiąże, zawiązuje, rozpada, kłącze. Bo Król-Duch to poemat, w którym panuje inne prawo, brak w nim ciągów przyczynowo-skutkowych a linearność zostaje zatracona w szale wyobraźni, która staje się jedyną drogą poznania prawy prawdziwej. Stanisław Makowski tak postulował odmienność tekstów z okresu genezyjskiego;

„Oryginalność tego literackiego zjawiska wymaga zatem oparcia jego edycji na zasadach wewnętrznej, genezyjskiej hermeneutyki tekstu. Uniwersalna, genezyjska wizja świata, zawierała bowiem w sobie immanentnie nową koncepcję literatury, nową koncepcję dzieła i twórcy; dzieła jako błyskawicowego objawienia istoty (esencji) wszechrzeczy, a twórcy jako rewelatora i komentatora tajemnic. Wychodząc z tego założenia, już przy pobieżnej lekturze okazuje się, że większość odmian równo wartościowe wobec tekstu głównego wypowiedzi”[11]

Poetyka tekstu mistycznego wymagała nadto, by każdy jego fragment w planie idei, tożsamy był z całością, by wszędzie, z każdego fragmentu i zdania, z równą mocą przebijał wewnętrzny kontakt rewelatora z Bogiem, by każdy fragment świadczył o całości, by z całości dały się wywieść wszelkie szczegóły.[12] Tradycyjna logika stawała się bezużyteczna, gdyż nie odzwierciedlała ona stanów tworzenia iluminacyjnego. Zrywając jej jarzmo, zrywając z konwencjami literackimi, Słowacki przygotowywał się do zapisania, wedle słów Janion, „wstrząsów zmiennej myśli”[13] Klasyczną kompozycję zamienił na „nieskończoną wielokierunkowość” i nieograniczoną symultaniczność. Stworzył dzieło, w którym każda myśl łączy się z innymi, nieskończenie wieloma. Oświetlają się one, uzupełniają, nakładają. Nie tworzą uporządkowanych szeregów. Przeciwnie. Łączą się w niedające się przewidzieć układy i sekwencje.

Maria Janion twierdzi, że Król-Duch wykracza poza linię rozwojową tradycyjnego eposu. Porzucenie przez Słowackiego ustalonych w epoce wzorców pisania polegało przede wszystkim na zakwestionowaniu logiczno – retorycznej spójności romantyzmu. Poeta odrzucił logikę romantyczną i przyjął mistyczną. Zgodnie z tą logiką można być w tym samym momencie w dwóch przeciwstawnych stanach. Człowiek jest targany sprzecznymi siłami. Został jednak obdarzony zdolnością pojednania przeciwieństw.

Utwór budowany na genezyjskiej zasadzie rozumienia dziejów, musiał mieć strukturę rozwichrzoną[14] i otwartą. Genezyjska koncepcja świata nadawała wszystkim fragmentom poematu charakter autonomicznych cząstek nieskończonej całości. Otwierała przed każdym z nich nieskończoną perspektywę przestrzenną i czasową. W genezyjskim rozumieniu świata w sposób naturalny znikały bowiem bariery między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Między tradycją kulturową helleńską, armeńską i słowiańską; zacierały się granice między ziemią a światem ducha, prawami natury a cudownością, rzeczywistością a marzeniem, życiem i śmiercią. Znikały wszelkie filozoficzne dualizmy czy pluralizmy. Świat ukazywał się, jako cudowna jedność.[15]

Materia i duch

Byt jednak jawi się jako twór dynamiczny, rewolucyjny, dążący do zmiany swej formy, kolejnych wcieleń. Król-Duch to historia ducha wiodącego, jego twórcza wola i wysiłek ma przymuszać istoty niższe do szybszego doskonalenia, pędzić je ku niebiosom. Tym samym duch wiodący musi innym narzucać cierpienia, zadawać ból. Pozostaje równocześnie w mocy zasada tożsamości ducha globowego, powiązania duchów, z każdym duchem indywidualnym; Król Duch odnajduje siebie we wszystkich innych duchach a obdarzając je cierpieniem, sam cierpi. Duch wiodący męczy i zabija, bo wymaga tego realizacja Boskiego planu historii. To przy pomocy szatana dokonuje się historia zbawienia, zło okazuje się narzędziem Boga. Moralność Słowackiego jest moralnością rewolucji, w której poprzez nieustanne przewroty i przelew krwi dokonuje się ofiara, dzięki której duch wstępuje na wyższe poziomy. Idee wyznawane przez Słowackiego wynikają z teorii ewolucjonizmu, z tymże zastrzeżeniem, iż dotyczy ona jedynie rozwoju ducha. Materia obumiera. W ten sposób Słowacki rodzi rozpowszechnioną w epoce teorię o niezmienności gatunków z ewolucją. Przyjmując, że najpierw miał miejsce rozwój gatunkowy, włączając także człowieka zakładał, iż jego postępy są tylko duchowe. Celem postępu jest osiągnięcie ostatniego stopnia ewolucyjnej drabiny, przeobrażenie w anioła. Poezja Juliusza Słowackiego postuluje indywidualizm, jako prowadzenie ludzkości przez jednostkę najwybitniejszą. Rozwój jest procesem dialektyczny, co wedle Kleinera oznaczało łączność z filozofią oświecenia jak i postulatami Hegla. Oba kierunki dały się pogodzić, gdy przyjęto, iż wędrówkę ku wyższym stopniom doskonałości odbywa duch. Wstępowanie rodzajów niższych w wyższe odpowiadało drodze odbywanej przez duszę w rozmaitych formach cielesnego żywota. Drogę do powstania tego ewolucjonizmu metempsychicznego utorował Leibniz[16].

Człowiek jest tylko uprzednią formą wyższej istoty, a śmierć stanowi przygotowanie do wielkiej metamorfozy. Śmierć wskazywała drogę ku wyżynom doskonałości Pawlikowski tłumaczył ją za pomocą Goetheańskiego prawa kompensaty. Przyrost zdolności, zgodnie z tym prawem, zakłada ubytek. Nadmiar określonych cech wymaga pomniejszenia innych skłonności. Jednostka powinna złożyć z nich ofiarę. Kleiner mówił o ewolucyjnej wartości śmierci.”[17]

Problem ciała jest bardzo ważny w poemacie, gdyż Słowacki wpisał w poemat samego siebie z duszą i z ciałem, bardzo serio i bez minoderii. Wpisał swoją chorobę i śmierć. Żywy Słowacki jest w Królu–Duchu Słowackim umierającym. Myślę nawet, iż właśnie dwoistość i ciągła walka dwóch pierwiastków stanowi istotny problem Króla-Ducha. Przyjmując za Kleinerem lekturę tego poematu, jako wyraz mistyki egocentrycznej, Słowacki własne lęki, konflikt duszy z ciałem, wątpliwości i namiętność podnosi do wymiaru uniwersalnego. Poemat przekształca się w najintymniejsze wyznanie wiary, stanowiące świadectwo rozdarcia poety - bohatera - ducha - świata.

Duch wg Słowackiego pozostaje w konflikcie z ciałem, które jest źródłem pokusy i przeszkodą dla ducha. Rolę nadrzędną przypisuje duchowi, ciało redukując do formy ducha. Stosunek jednak do ciała jest w twórczości poety ambiwalentny, gdyż duch istnieje w ciele, musi o nie dbać; z drugiej strony stanowi przeszkodzę w drodze ku doskonałości. Słowacki mimo dostrzegania dwojakiej natury Chrystusa i przyznania cielesności rodowodu spirytualistycznego oraz istotnej roli w powrocie do boga – widzi w ciele zło. Cielesność Chrystusa ma pomóc człowiekowi jedynie w zrozumieniu własnej istoty. By duch dalej się doskonalił ciało musi obumrzeć, zostać zupełnie unicestwione. Duch walczy także z ciałem, a konflikt ten zauważalny jest w poemacie bardzo wyraźnie:

W najniższych sferach – zgnilizny bielizny

Okryte duchy, na kształt gladiatorów

Rżnęły się ciągle… i gryzły jak kruki…

Duch w nie wszedł – i był pocięty na sztuki

(Rp. II, P. I, w. 36-40)

Krwawe były mgły, które duch gniotły,

Kiedy wychodził z bolącego ciała,

Które ból strzaskał, a węże oplotły.

(Rp. II, P. I, w. 10-13)

Słowacki posługiwał się charakterystycznymi, malarskimi obrazami poruszającymi wyobraźnię. Są to niemal senne surrealistyczne wizje pełne kontrastów i kolorów:

Ludzie mówili do mnie jak obłoki,

A gdy mówili płomieniste słowa,

Ze słów rodziły się lwy – albo smoki,

Lub na psach – orłów ognistych połowa,

Nie śmiałem stąpić…bo ktoś moje kroki

Wodził po morzu z gwiazd.

(Rp. III, P. I, w. 17 – 22)

Ujrzałbyś …żem jest na tęczowej łodzi:

Że skrzydła mi z Plec – z głowy rosną zboża,

Około której wąż złocony chodzi;

Że jestem z wszystkich tworów razem zwita

Jak łania i wąż – gwiazda i kobieta…

(Rp. III, P.II, w. 140-144)

kita się ogniem czerwonym paliła,

a młot skry takie jak miesiące ronił,

koń gadał… dzida rosła… szabla żyła.

(Rp. I, P. 2, w. 139-141)

Surrealistyczna jest także cała architektonika poematu. Taka praktyka pisarska, zaskakująca śmiałością kojarzenia odległych pojęć i elementów wizualnych, tworząca nowe, wieloznaczne obrazy, była rezultatem genezyjskiej koncepcji tworzącego się nieustannie świata związanej z nią, łamiącej wszelkie reguły i konwencje poetyckiej wyobraźni.

Historia ducha

Słowacki sięgnął głęboko w historię. Bohaterem swego Króla–Ducha uczynił postać tytułową, ukazaną w pierwszym rapsodzie – jako Her Armeńczyk – w sytuacji paradoksalnej, zaskakującej, wręcz szokującej czytelnika swą niezwykłością.

Cierpienia moje i męki serdeczne

I ciągłą walkę z szatanów gromadą

Ich bronie jasne i tarcze słoneczne

Jamy wężową napełnione zdradą…

Powiem…wyroki wypełniając wieczne

Które to na mnie dzisiaj brzemię kładą,

Aby wyśpiewał rzeczy przeminięte,

I wielkie duchów świętych wojny święte.

Ja Her Armeńczyk leżałem na stosie

Trupem…przy niebios jasnej błyskawicy,

Kaukaz w piorunów się ciągłym rozgłosie

Odzywał do ech ciemnej okolicy

Niebo sczerniało …ale świeciło się

Grzmotami…jak wid szatańskiej stolicy.

A ja świecący od ciągłego grzmota

Leżałem – zbroja była na mnie złota

(Rp. I, P. I, w. 1- 16)

Trup Hera Armeńczyka ( w przypisie poeta odsyła czytelnika do powieści o tej postaci zamieszczonej przez Platona w jego Rzeczypospolitej) wciela się później w Popiela, będącego mścicielem opanowującym przy pomocy hord germańskich państwo Lecha. Niezwykłość sytuacji obraża nasze poczucie poprawności logicznej. Oczywiście, trup płonie na stosie, to duch wciela się w Popiela. (Odradza się niczym feniks z popiołów). Kolejnym wcieleniem będzie Mieczysław, ostatnim zaś w poemacie – Bolesław Śmiały, ale – jak to trafnie interpretował Kleiner w zamierzeniu – w zamierzeniu autorskim w wieku XIX wcieleniem Króla – Ducha miał być sam Słowacki. W myśl genezyjskiej filozofii Słowackiego było pojmowanie dziejów, jako kolejnych prac i kolejnych wcieleń duchów indywidualnych (cząstek ducha globowego) w swej ziemskiej wędrówce poprzez umartwienia i pokutę, ale też poprzez czyny straszne, morderstwa i gwałty, poprzez wcielenia w coraz to wyższe formy, aż do uzyskania takiego stopnia doskonałości, iż duch zasłuży sobie na wyzwolenie z formy „widzialnej” (t.j. materialnej) i utożsamienie z Bogiem, od którego pochodzi. W tym sensie możemy mówić o Królu- Duchu, jako o genezyjskim eposie o duchu narodowym, którego bohaterem staje się sam twórca poematu. [18]

Pozycja narratora

Król-Duch został pomyślany jako cykl rapsodów, czyli epickich pieśni bohaterskich, przedstawiających „cierpienia i męki serdeczne” ducha narodowego w okresie narodzin i kształtowania się państwa polskiego. Pieśni te wygłasza śpiewak, rapsod, który już w pierwszej strofie poematu utożsamiony został, wbrew epickiej konwencji, z głównym bohaterem. Nie ujawnione dotąd „wielkich duchów świętych wojny święte” opowiada więc ich główny uczestnik i świadek. W dalszych rapsodach postać ta utożsamia się coraz wyraźniej z podmiotem autorskim i relacjonuje swe dzieje z perspektywy XIX –wiecznego romantyka wyposażonego w genezyjską wiedzę o wszechświecie. Ta perspektywa zwalniała ze ścisłego trzymania się chronologii wydarzeń, pozwalała na olbrzymie przeskoki w czasie i przestrzeni. Ulegała zatem zmianie perspektywa samego opowiadania, także rola narratora i sytuacje narracyjne. Mimo, iż utwór oparty jest na zasadzie metempsychicznym wspomnień głównego narratora, przytacza on często swoje wcześniej wypowiedzi oraz relacje innych postaci lub sam staje się ich słuchaczem. Tak jak zmieniają się role narracyjne, zmieniają się także odbiorcy-słuchacze. Narrator dzieli głos z wieloma innymi. To powoduje, że epopeja jest zbiorem małych narracji. Znajduje tu swój wyraz skłonność Słowackiego do opisania molekuły, do molekularności formy. Król-Duch to niejako zapis głosów niejednokrotnie urwanych, wypowiedzi niepełnych. Słowacki stwarza pozór opowieści o dziejach dzielnego ducha po to, żeby rozpisać obszerne partie tekstu na nieskończoną ilość wariantów i wersji. W ten sposób powstały małe epopeje, które nie poddają się lekturze „całościowej” i „akumulującej.” „Ja” Króla-Ducha stale zmienia się w trakcie narracji, przechodzi niejako przez różne formy i różne stopnie wiedzy. Im dłużej Król-Duch się wypowiada, tym trudniej przypisać mu jakieś stałe cechy. Ponieważ dzieło epickie potrzebuje swojego narratora, o sprecyzowanej wiedzy i niezmiennym stosunku do opowiadanej historii, można powiedzieć, że w Królu-Duchu narratora nie ma. Nie można bowiem organizować zwartej narracji będącej w ustawicznym ruchu z „ja” przekształcającym swoją wiedzę. W dodatku nie ma wyraźnego oddzielenia narratora od akcji, gdyż właściwie praca narratora, przypominanie sobie i powracanie do historii ducha stanowią właściwą akcję. Nie można mówić o ustalonej z góry historii, którą narrator ma opowiedzieć. Ta historia ciągle się stwarza, w sposób wielce niepewny, w wielu wariantach. O ile w „normalnym” dziele epickim zasób wiedzy narratora o świecie przedstawionym wygląda na ustalony raz na zawsze, o tyle w Królu-Duchu wiedza narratora nigdy nie jest ustalona ostatecznie. Odtwarzanie dziejów ducha, jako wszystkich duchów jest procesem nieskończonym. Nie można podać w słowach historii całego świata ze wszystkimi szczegółami, tak jak to ze swego wyłącznego stanowiska czyni – bezpojęciowo – nieskończony, bezczasowy i wieczny Bóg. [19] Zarówno prawdziwy początek jak i kres historii nie są znane, narrator, więc nie może mieć jedynej i prawdziwej wiedzy o świecie przedstawionym. Dlatego Król-Duch klasycznego narratora nie posiada. Kategoria narratora została w dziele rozbita, narrację prowadzi dynamiczne „ja” wciąż zmieniające się, więcej – dążące do zmiany. Król Duch występuje w roli bohatera narracji, to o nim, o zanikającej i rozwijającej się świadomości czytamy. Jednocześnie występuje w roli tego, który przypomina sobie własne dzieje, układając je w wariantywne ciągi narracyjne. Owy „narrator” zmienia się pod wpływem własnej narracji. Z kolei w skutek zmian w narratorze zmieniają się także i pomysły narracyjne. Zależność ta jest dwustronna: istnieje bezustanne, wzajemne kształtowanie się narratora i narracji. Duch opowiadający pod wpływem opowiadanej przez siebie historii, zmienia się, zdobywa nową świadomość i zyskuje nową formę. Rozszerzanie jego wiedzy polega na łączeniu się z coraz większą liczbą duchów, na przesuwaniu granic „ja”, co powoduje zdobywanie nowej wiedzy dzięki pamięci, którą dysponują inne duchy. Uświadamianie sobie samego siebie, swego losu i przemian jest drastyczną zmianą samoświadomości. Proces ten jest nieskończony, a raczej kres jemu położyć mogą granice rzeczywistości, świata i kres historii. Kresem samopoznania z kolei ma być zjednoczenie wszystkich duchów. Przyjmując strategię koła, narrator tkwiący jakby w samym centrum, będący jednocześnie duchem wiodącym, za pomocą swojej woli, jak i innym duchów wzbogaca się, zdobywa szerszą świadomość, perspektywę widzenia losów historii. Zaskakujące jest to, iż owa dezintegracja narratora prowadzi do większej wiedzy o świecie przedstawionym. Po raz kolejny od szczegółu (narracji mniejszych niepełnych) przechodzi Słowacki do ogółu (systematyzuje w świadomości ducha wiodącego), nadając mu perspektywę o wiele szerszą.

Wielość percepcji

W poemacie Słowacki zawarł istotną prawdę, kwestionując subiektywizm, jako drogę poznania, wpisuje w swe opowieść wiele percepcji mniejszych, które odkrywane przez ducha wiodącego doprowadzają do zrozumienia prawdy prawdziwej. Poemat złożony jest z wielu małych percepcji ściśle uzupełniających i oplatających się wzajemnie. Kolejne fragmenty poeta opatrzył dopiskami, aby mógł umieścić dany wariant w obrębie skomponowanej już oktawy. Przykładem ilustrującym tę tezę może stać się odmiana 147 posiadająca trzy warianty:

Teraz ja widzę, jak się owa cała

Kraina – jeszcze niedostawszy wiary,

Bogu służyła i wysługiwała

Duchem ofiary…

Ale w uczynkach jeszcze glucho spała,

Na kształt anioła przyszłego i mary,

Która w balsamach słodki sen ogarnie,

Mówię – jak anioł ducha spiący w ziarnie.

Niby ów anioł – wieczna tajemnica

W łonach ziarennych – mówię – lampa skryta,

Nimfa – egipska prawie (?) balsamica

W bursztyn spowita.

Ale go w ziemi budzi błyskawica,

Słońce w grób stuka – woda za włas chwyta,

I balsamowem będąca spowiciem

Trumna zagraża ostatecznem gniciem.

A wtenczas widzisz go że z łoża wstanie,

Sił z siebie własnych żywota poruszy

I zrzuci z siebie cedrowe ubranie

Tworząc się z duszy.

Podobnie ludów bywa zmartwychwstanie

Gdy się grzmot zerwie – a trumna dokruszy,

Woda w grobowce rozwalone wleci,

Noc śćmi – a święty nad ziemią zaświeci.

Zgodnie z komentarzem Pawlikowskiego ten fragment zmodyfikowany został przez Słowackiego trzykrotnie:

Jak ów sen ducha w ziarnie tak zachwyca,

Że spałby wiecznie nie wyjrzawszy z bramy,

Niby egipska jaka balsamica

W liść i w balsamy

Stanowi wersję wierszy 9 i n. tej odmiany. Drugi będący skończoną oktawą został dopisany na marginesie:

Sen go łagodny w trumnicy zachwyca

Może pieśń jakaś o żywocie dzwoni,

Że spałby wiecznie – tak jak balsamica

W egipskiej woni.

Ale go Pańska budzi błyskawica,

Słońce mu w szyby nadgrobowe dzwoni,

I balsamowem będąca spowiciem

Trumna zagraża ostatecznem gniciem.

Zapisek ostatni jest wariantem wersów 21 i 22:

Aż ów się anioł obudzi i wstanie

Z łoża… i wnętrznych sił z siebie dobędzie.

Słowackiemu zdarzało się niejednokrotnie piętrzyć zależności między strofami, wskutek czego jego poezja przybiera niespotykaną formę. Każdy tekst można czytać nie tylko jako całostkę posiadającą początek i zakończenie, ale przede wszystkim jako tekst zawierający w sobie tekst kolejny. Jeden tekst wpisany w drugi, ten z kolei mieścił się w obrębie trzeciego. Wygląda tak, jakby poeta uzupełniał jedną wizję, percepcję spojrzeniami baczniejszymi przynoszącymi kolejne fakty. Epopeja Słowackiego stanowi percepcję. W niej znajdują się percepcje bardziej szczegółowe. Stanowią je opowieści o dziejach Popiela, Mieczysława czy Bolesława. Te z kolei składają się z jeszcze mniejszych będących relacjami poszczególnych wieszczków i pieśniarek. Te natomiast są rozwinięciem cząstek zupełnie malutkich, krótkich widzeń, niby - nagłych spojrzeń. To właśnie małe percepcje poeta przedstawił w postaci wariantów lub rzutów. Czasami pragnie tworzyć efekt polegający na nagromadzeniu myśli ciemnych i niewyraźnych. Innym razem zapisuje wielką percepcję i dopełnia ją kilkoma fragmentami spojrzeniami. Wielką percepcją bywa więc oktawa lub fragment pokaźniejszy składający się z całego szeregu strof.

„Ułożenie tekstów sprawia, że poemat posiada wyjątkową fakturę, właściwie teksturę. Cząstki nakładają się na siebie, zazębiają. Na styku fragmentów tworzą się fałdki. Poemat przypomina gigantyczną, pofałdowaną tunikę. Należałoby mówić nie tyle o wykładaniu jednego wiersza w następny, ale o ułożeniu jednej fałdy w drugiej w nieskończoność. Cecha ta zbliża Króla- Ducha do poetyki barokowej i pozwala rozpatrywać język poetycki autora, jako przejaw neobaroku.”[20]

Jeżeli tradycyjny epos był dziełem – przepowiednią, prawie traktatem historiozoficznym, poemat Słowackiego to utwór, w którym zostaje opisana materia oraz natura. Poeta dokonuje istotnego zwrotu od historiozofii do natury. Nie komponuje dzieła, które miałby odtworzyć dzieło ducha wiodącego, progres historii i wędrówkę duchów do doskonałości. Nie snuje jednotorowych i prostych narracji, komplikuje, owija kolejne wiesze wokół siebie. Poemat posiada formę, jaką ma według pewnych filozofii organicznych materia. Jest fałdą – percepcją zawierającą wewnątrz niezliczone małe percepcje.

Można więc poddać lekturę Króla ducha „konwergentnie” i „dywergentnie”, w obu kierunkach. Lektura przebiegałaby kilkustopniowo; należałoby kroczyć od małych percepcji do percepcji wielkich. Efektem tego trudu byłoby odczytanie całości dzieła, dotarcie do percepcji największej, powstałej w sposób „oddolny” poprzez włączanie najmniejszych ustępów w większe. Całość poematu obejmuje, więc zapiski pojawiające się na wszystkich stopniach lektury. Jednocześnie czytać poemat w sposób odwrotny – od percepcji wielkich ku owym drobinom i złomkom tekstu. Lektura taka kończyłaby się odczytaniem molekuł, najmniejszych odcinków tekstu. Kontemplacja całości tekstu prowadzi do oglądu ciemnego dna poematu, niezliczonych małych percepcji.

Król Ducha a tradycje epopeiczne

To, co stanowi o odmienności Króla Ducha, to, dzięki czemu wykracza on poza wzór eposu romantycznego, można określić jako koncepcję pisania, pisma – „wszystko to zmieszane razem i pożarte” (O.279 b). Ujawnia ono fantazmat małości, molekularności jako zasadę wtajemniczenia w to, co jest odmiennym językiem.

W eposie Słowackiego znajduje się wiele aluzji i odniesień do klasycznego toku narracji epickiej. Poeta nie waha się oddać pod ochronę Najświętszej, jej dedykować wiersze i ją prosić o natchnienie. Przyznaje, że i jemu nieobce jest pragnienie sławy oraz zamiar opiewania spraw wielkich i świętych. – A teraz tobie cuda niesłychane/ opowiem. Moja piękna Przenajświętsza!/ Bez ciebie nigdy sam nie zmartwychwstanę/ W ten świat, który się podług blasków spiętrza” (Rp. II, I)

Król-Duch wytycza inną drogę ewolucji eposu. Pozornie poeta dba, aby ciągłość opowieści została zachowana. Wywołaniu tego efektu służyć miały wyznaczniki spójności tekstu. Słowacki umieszcza na początku kolejnych zwrotek formuły mające podkreślić relację między strofami. Posługuje się m.in. wyrażeniami: „wtenczas”, „wszakże”, „teraz”, „więc” „a jednak.” Jednocześnie w eposie występuje bardzo wyraźna tendencja przeciwna. Słowacki mnoży fragmenty, większe całostki rozbija na zapisy całkiem małe. Skłonność ta daje się zauważyć w budowie oktaw Króla Ducha.

Jednocześnie widać tendencję do rozbijania zwartości oktawy. Poeta osiąga to za pomocą następujących środków poetyckich – rozbiciu grup nominalnych, stosowania regresywnego układu odniesień oraz inwersji zdaniowej.

Słowacki ponadto nie przestrzega reguł wzbraniającej przechodzenia od narracji do inwokacji w obrębie jednej oktawy, nie jest ona więc, traktowana jako zamknięta całostka a w niej mogą mieścić się różne wypowiedzi, jak opowieść i inwokacja w różnej kolejności. Można przypuszczać, iż Słowacki nie myślał, ani nie pisał za pomocą oktawy a spajał tylko mniejsze fragmenty w większe całostki. Nie oznacza to, że oktawa stanowiła dla niego wyzwanie. Przeciwnie, opanował ją już znakomicie w Beniowskim. Interesująco wypada dystych, który w oktawie miałby pełnić funkcję peunty. W Królu-Duchu widzimy jak autor z owego wyraźnego podsumowania i zakończenia całostki tj. oktawy pozbywa się poprzez właśnie osłabienie, rozmycie puenty. Podobnie jak w Beniowskim poeta przechodzi od opowiadania do dygresji w obrębie jednej zwrotki.

Co szczególnie ciekawe, Słowacki mnoży introdukcje, parokrotnie rozpoczynając oktawy wprowadzające postaci śpiewaka, wieszczki lub podobnego typu ludowych postaci. „Wygląda to tak jakby Słowacki mnożył introdukcje, aby odnaleźć nową formułę. Przetwarza utarte wzorce, wyszukuje zwroty nowe, zaskakujące:

Bóg Ojców moich, który na śpiewaniu

Naszedł śpiewaka sennego wieczorem…

I rzucił się nań jak ogień w błyskaniu

I mocy swoich przeraził upiorem:

Bóg- Duch – widzialny ogień – o zaraniu

Nawiedzacz ludzkich izb z aniołów chorem-

Niech mi da głosy spokojne i trwałe

A weźnie z pieśni wieczny blask i chwałę.

(O.37.I)

Zwrot do Boga otrzymuje tu nieszablonową formę. Poeta przywołuje topos śpiewaka lecz z prośbą o głos a nie natchnienie. Kiedy indziej poeta zastępuje utarty motyw pieśni obrazem snu. Przekształceniu formuły towarzyszy kunsztowna instrumentacja, która uwydatniając brzmieniowe podobieństwo słów sen i śpiewa zestawia obie czynności. Tworzenie poezji przypomina twórcy sen, a nie śpiewanie – „wy, którzy tej pieśni wysłuchali,/ słuchajcie teraz snu, który był we mnie”.(O. 59)

Apostrofy te pojawiają się jakby na marginesie narracji, mają charakter jak najbardziej osobny. Autor mnożąc te formuły, stworzył poemat nie posiadający wyraźnie zarysowanego początku ani też końca. Nawet początkowe strofy, co zauważył już Pawlikowski, każdego rapsodu posiadają po kilkanaście wariantów. Na początku poematu nie znajduje się tożsamość, jedność, a przeciwnie – powtórzenie. Pisząc wiele wersji otwarcia poematu, poszczególnych rapsodów, poeta kwestionuje przeświadczenie o istnieniu jednego źródła, jednego początku.

Poemat nie ma też końca, gdyż najzwyczajniej nie został dokończony przez Słowackiego. Ma więc strukturę otwartą, jednakże dotyczy ona tak całości tekstu jak i jego poszczególnych odmian. Wykluczające się fragmenty, odmiany pozostawiają kwestie nierozstrzygnięte, niedokreślone. Mamy więc do czynienia z pewnym brakiem, który ma istotne znaczenie, gdyż próba wypełnienia bytu, osiągnięcie pełni i dotarcie do właściwej istoty stanowi sens wędrówki ducha. Można więc chyba czytać Króla Ducha jako studium braku, który został zaakceptowany jako naturalną właściwość natury ludzkiej.

Nadając swej epopei strukturę pozbawioną początku i końca, Słowacki przekreślił ważność tych momentów dzieła, które były dobitnie akcentowane w koncepcji retoryki zaakceptowanej przez romantyzm. Naruszył obowiązujący w literaturze romantycznej mit początku, kreacji oraz mit końca, spełnienia.

Imaginarium ludowe

W Królu-Duchu znalazło się wiele fragmentów inspirowanych pierwotną twórczością ludową. Tak jakby Słowacki, odcięty od kraju i starego kręgu znajomych i przyjaciół, powrócił do źródeł. W poemacie dochodzi nie tylko do głębokich przeobrażeń retoryki i epiki. Słowacki rekompensuje porzucenie utartych sposobów pisania powrotem do imaginarium prasłowiańskiego. Przywraca starodawny, już niemal baśniowy świat Słowian. W utworze można wyróżnić wiele całostek, które są charakterystyczne dla poezji ludowej, zawierają w sobie różnego rodzaju motywy i symbole.

W poemat została wpisana grupa pieśni związanych z obrzędem wesela. Zespół ten dotyczy wesela Mieczysława i Dobrawny w Rapsodzie IV. Pieśń Na zieloności smugach – na strumieniach kwiatów mówi o wyglądzie natury w dniu ślubu księcia:

Na zieloności smugach – na strumieniach

Kwiatów – na żwirach goplańskich najbielszych,

Przy lipy szmerach… i brzozy westchnieniach

I przy błękitach niebios najweselszych –

Przy kwiatkach, w których jak w drogich kamieniach

Był blask – przy ptaszkach śpiewniejszych i śmielszych –

Był ślub, gdzie czysta z najczystych na ziemi

Stała… z oczyma w ziemię spuszczonemi.

(RP. IV.P.II, XLII)

Pojawia się tu paralela świata ludzkiego i świata natury. Radość odczuwania przez parę młodą zostaje przeniesiona na przyrodę. Ptaki nie tylko rozprawiają o tym wydarzeniu, ale podzielają uczucia ludzkie. Wesele Mieczysława i Dobrawny odbyło się w dzień świętego Jana. Z tym dniem kojarzy się bowiem słowiańskie wierzenie, iż słońce, gra i skacze. Pono u obserwatorów powstaje wtedy wrażenie, jakby na niebie pojawiały się trzy słońca.[21]

Także w Rapsodzie IV zostaje przedstawiony obrzęd postrzyżyn Mieczysława. Łatwo znaleźć wiele motywów podobnych do występujących w obrzędzie weselnym. Słowacki zresztą utożsamił poniekąd obie uroczystości, pisząc o postrzyżynach, jako o ślubie dziewczyny:

„Taka sama woń jak ślubu dziewczyny,

Korowaj, wianek złoty i ruciany,

Czuć było w dobrym starych kniaziów Domie…”

(O. 142, w. 5-7)

Wśród piosenek ludowych śpiewanych przez kobiety znajdowały się utwory poruszające tematykę zalotów, miłości i zdrady, odwołujące się do pogańskiego święta sobótki. W pieśni IV Rapsodu V znajduje się piosnka Chrystyny, którą można uznać za parafrazę ludowej liryki miłosnej:

O! Przyjdź! […] bo gołębi stadem

Wysyłam na wsze wiatry ognie moje!

O przyjdź – z kwiatami czekam – z winogradem,

Na łonie białem złożę i upoję…

O przyjdź – miesiąca i złodzieja śladem,

A otwórz cicho jak anioł podwoje,

A od miesiąca weź kluczy złotego,

Cicho jak ogień szeptaj – bo mię strzegą.

Gwiazdy zliczyłam idące na niebie,

A ciebie niema… mój piękny i młody;

O! przyjdź, w płomieniach cała czekam ciebie,

Rajskieć gotuję kwiaty i jagody;

Jestem pierzchliwa, jako młode grzebie,

Jestem jak jagnię najsmaczniejsze z trzody;

Jak gołębica jestem nieobronna,

A jestem jak kwiat rajski, cała wonna.

(Rp. V, P. IV, w. 140 – 156)

Słowacki zamierzał także wskazać źródła i prawzory pewnych zjawisk duchowych słowiańszczyzny. W Rapsodzie III poeta przedstawił Wodana jako twórcę „smętnego tonu słowiańskiego”. Zgodnie z zamysłem Pycha miała zostać „wzbudzicielką” prometeizmu, wodanomi natomiast przypadło w udziale stworzenie owego smętnego tonu. Chodzi o pewną cechę poezji, dającą się uchwycić w dumach ukraińskich. Słychać w nich dojmujące uczucie smutku i tęsknoty. Podobny ton mają pieśni sierot, szczególnie te pochodzące z Ukrainy. Uczucie żalu i rozrzewnienia powtarza się w piosnkach sierot w Królu-Duchu. Oto początek jednej z nich: „Podobnie Wodan… znikł – i uciekł w lasy,/ Do reszty stał się ludziom niepodobny;/ Jako zwierzątko na wszelkie hałasy/ Drżący, jak jaki dziki ptak – osobny” (Rp. III, P. III, ) Ludzie odczuwają magiczne więzi z naturą, żyją podług jej praw. Zewsząd słychać też smętny ton. To pieśni sieroce śpiewane przez opuszczonych i zapomnianych. W Królu-Duchu wybrzmiewają obie tonacje: pieśń radości, tryumf życia i dostatku przerywają pieśni smutku i tęsknoty. Wesele i żal współgrają.

Z kolei postać pieśniarza Zoriana w Królu Duchu Słowacki ukształtował na wzór Zoriana Chodakowskiego[22] Śpiewak Zorian w poemacie jest figurą pewnego typu poezji. Jej problematyka została zainspirowana zarówno przez działalność Chodakowskiego jak i towarzyszącą jego osobie legendę. W poemacie pojawia się zorianowe tematy; topos wędrowca – żebraka, pieśni ludowe, dociekania lingwistyczne oraz symbolika grobu.

Zorian jest nadwornym gęślarzem. Poeta stylizuje tych lirnych dziadów na podobieństwo literackiego wizerunku Homera. Są ślepi, odziani w długie, siwe brody wyglądają na mędrców. Grają na małych lirach podpierając się kijami. Zorian okrywa się starym, połatanym płaszczem. Stylizacja ta pozwala zaliczyć jego śpiew do poezji żebraczej – sztuki uprawianej przez wędrownych i ubogich poetów. W opisie pojawiają się także elementy charakterystyczne dla symboliki magicznej:

Na płaszczu- pomnę -była różna krasa

I łaty różne; - zda się, że płaszcz z Boga,

Na którym zorza w błękitach dogasa

I różne światła płoną

(RP.I,P III,w. 24-30.)

Okrycie Zoriana ozdobione niebiańską ikonografią wskazuje na łatwość nawiązywania przez śpiewaka łączności z naturą, co stanowi podstawę poezji żebraczej. Pieśni Zoriana nie tylko traktują o naturze, ale ustanawiają z nią więź. „Jest tak jakby poprzez dziada lirnika, poprzez jego żebracze piosnki przemawiała sama natura. Obwinięty ów żebrak w błękicie uprawia poezję wędrowną. Wiedzie życie włóczęgowskie, tym bliżej współżyjąc z rytmami natury. Znika zimą, powraca wiosną.”[23]

Pieśni ludowe, które Słowacki sparafrazował w Królu-Duchu kryją określoną wizję Słowiańszczyzny. Przede wszystkim jest to wyobrażenie Słowiańszczyzny najdawniejszej, takiej, która nie utraciła magicznej więzi z naturą. W której człowiek i natura żyli ze sobą w zgodzie. Jest to kraina szczęścia i dostatku, który spotka wszystkich. Zwyczajne czynności – krzątanina w kuchni, przygotowywanie kołącza – stają się zapowiedzią pomnożenia bogactwa. Stąd w piosenkach pełno „złota kłosów”, rubinów maków” i „sycącego miodu.”

Słowiańszczyzna Słowackiego – to kraina dostatku, radości i czystości. Poeta wskazuje, iż twórczyniami tego dobrobytu są kobiety. Czułe matki sprzyjają poezji. Patronują także wyprawie ku źródłom pradawnej kultury. Tam, gdzie rozpościera się królestwo bogini matki.”[24] Naruszenie poetyki i retoryki romantyczne poeta zrekompensował powrotem do wartości najdawniejszych, prasłowiańskich. Nasycił swój poetycki język obrazami Słowiańszczyzny układając poemat z wielu pieśni posiadających swe ludowe prawzory. Przypomniał głosy rozradowanych i pełne żalów piosenki sierot. Nie pominął też tonu liryki miłosnej. Można stwierdzić, iż w pewnym sensie wraz z powrotem do tego utraconego dziedzictwa kończyło się wygnanie Słowackiego. Emigracja ze stron rodzinnych została zastąpiona najintymniejszym, wyrażonym w poezji, obcowaniem z dawną kulturą.

„Z ciekawości Słowackiego poszukującego dawnej Polski i Ukrainy wyrósł Król Duch. W poemacie obie tradycje, zarówno „lacka”, jak ukraińska, nie popadając w konflikt. Słowacki odnalazł formułę pogodzenia obu pierwiastków i nadał jej kształt fragmentów słowiańskich.”[25]

Poemat wywodzi się z ducha eposu słowiańskiego stworzonego przez ziewończyków. W ich rozumieniu epopeja słowiańska stanowiła dokument narodowej tożsamości. Odczuwali dotkliwy brak eposu ludowego wcielającego podania o powstaniu narodu i losach jego bohaterów. Epos w ich mniemaniu miał przekazywać pramit mówiący o genezie ojczyzny.

Postanowili oni przywrócić polskiej literaturze zaginione według nich poema słowiańskie. Dzieło Słowackiego realizuje owe marzenia o takim eposie. Z epiką słowiańską łączy je przede wszystkim temat. Tworzywem są zabytki oryginalnej twórczości ludowej, które przechowywały pierwiastki pradawnej kultury słowiańskiej.

„Relacja łącząca poetę z Chodakowskim jest relacją ucznia z mistrzem. Jeśli Mickiewicz – towiańczyk stał się współtwórcą sekty, to Słowacki wybrał inny rodzaj twórczości i stał się twórcą apokryfu.[26] Relacja duchowa łącząca go z mistrzem Chodakowskim opierała się na innych ideałach. Zorian był przewodnikiem – nauczycielem, gdyż to on oprowadził go po krainie, która dawno zniknęła z powierzchni ziemi, pokazywał poecie, gdzie znaleźć jej ślady i jak uchronić pamiątki.

Zakończenie

Król-Duch to poemat, który czytać jest niebezpiecznie gdyż „nieprzemieniony” czytelnik szukający realizacji tradycyjnej poetyki eposu będzie czuł się zdezorientowany i zagubiony. Lektura to bez wątpienia trudna aczkolwiek wciągająca w swej różnorodności i pomysłowości. Słowacki odrzucił w niej retoryczne zaplecze, zrezygnował z romantycznej poetyki kierując się w krainę słowiańszczyzny, erą prajęzyka i ludowości. Epos jest rewoltą przeciwko zastanym stereotypom i nawykom poetów. Zrewolucjonizował sposób tworzenia poezji. Przekształcił uznawane przez stulecia schematy epickie, wzgardził znanymi rozwiązaniami. Jest to dzieło na wskroś oryginalne i wyjątkowe na tle literatury XIX wieku. W swej pracy próbowałem wskazać różne aspekty i możliwości czytania Króla-Ducha w kontekście epopeicznego charakteru tego utworu, który stanowią przede wszystkim; ukazanie całości bytu, z jego rozdarciem i dramatem istnienia, pojawiające się w nim historyczne fakty oraz ślady klasycznego wzorca epopei. Bez wątpienia warto pochylać się nad tekstem Słowackiego, który ciągle stanowi wyzwanie dla badaczy literatury polskiej epoki romantyzmu.


[1]Juliusz Słowacki, Dedykacja rapsodu drugiego [w ]Król Duch, Dzieła V, pod red. J. Krzyżanowskiego, Ossolineum, Wrocław 1952, wyd II, str. 560.

[2] Z. Krasiński, Listy do Konstantego Gaszczyńskiego. Oprac. Z. Sudolski, Warszawa 1971, s. 443.

[3] M. Saganiak, Czytelnik idealny pism mistycznych Juliusza Słowackiego, Pamiętnik Literacki 1991, z.1, str. 29.

[4] M. Piechota, Spotkania z literaturą. Pan Tadeusz, Król duch – dwie koncepcje romantycznej epopei, Wydawnictwo Szumacher, Kielce 1995, s. 29.

[5] G.W.F. Hegel, Wykłady o estetyce. Przeł. J. Grabowski i A. Landman, t. 3 Warszawa 1987, s. 396.

[6] J. Kleiner, Studia o Słowackim, Lwów 1910, s. 81.

[7] M. Sokołowski, Król Duch Juliusza Słowackiego a epopeja słowiańska, IBL PAN Warszawa 2004, s. 111.

[8] Deterytorializacja jest pojęciem filozoficznym, które zostało stworzone przez Deleuze’a i Guattariego. Odnosi się ono do sensu pozbawionego pierwotnego kontekstu; każdy sens wyjęty z dotychczasowego terytorium-kontekstu zmienia się. Deterytorializacja sprawia, że przełamuje się utarte nawyki. Teorię tą można zastosować do różnych dziedzin od literatury po język.

[9] M. Sokołowski, op. cit, s. 111.

[10] Określenie Marii Janion.

[11] S. Makowski, Stan edycji pism genezyjskich Słowackiego, [w] Słowacki mistyczny. Propozycje i dyskusje sympozjum Warszawa 10-11 grudnia 1979. Pod red. M. Janion i M. Żmigrodzkiej, Warszawa 1981, s. 43-44.

[12] A. Kowalczykowa, wstęp do: Juliusz Słowacki, Krąg pism mistycznych, Ossolineum, Wrocław 1997, str. XVI.

[13] M. Janion, Tekst dzieła mistycznego, [w] Słowacki mistyczny, pod red. M. Janion i M. Żmigrodzkiej, Warszawa 1981, s.58.

[14] Określanie Stanisława Makowskiego.

[15] S. Makowski, Juliusz Słowacki, Wyd. Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1980, s. 143.

[16] M. Sokołowski, Król Duch Juliusza Słowackiego a epopeja słowiańska, IBL PAN Warszawa 2004, s. 142.

[17] Ibidem, s. 143

[18] S. Makowski, Juliusz Słowacki, Warszawa 1980, s.148.

[19] [19] M. Saganiak, op. cit. s. 31.

[20]M. Sokołowski, op. cit. s. 164.

[21] M. Sokołowski, op. cit. s. 189.

[22] ibidem, s. 168.

[23] ibidem, s. 180.

[24] ibidem, s. 184.

[25] ibidem, s. 228.

[26] ibidem, s. 229.

maj 7, 2008 - Opublikował/a M.G. | literatura, news | | Brak komentarzy

Brak komentarzy »

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz