okolice sztuki

literackie nieliterackie nie tylko.

Na a granicy nieistnienia czyli trochę o baroku w poezji Andrzeja Bursy

Wszystko jest iluzją. Odkąd rozpadł się w gruzy obraz skończonego świata , którego centrum stanowi ziemia człowiek już nigdy nie mógł bez lęku dowierzać zmysłowemu poznaniu. Zwątpił w jego siłę u progu baroku odkrywając niezbadane obszary subiektywności doznań ,piękna i mrocznych stron rzeczywistości. Prze kolejne epoki ( przede wszystkim oświecenie pozytywizm , dwudziestolecie międzywojnie) próbował odbudować racjonalną wizję świata by zwątpić po raz kolejny, z jeszcze większą sił w wieku XX. Zestawienie baroku i współczesności ,szczególnie tej z połowy lat 50, odkrywa bogactwo paralel miedzy czasami pozornie tak odległymi.

Punktem wyjścia do budowania tych analogi może być poezja Andrzeja Bursy. Choć jak każda twórczość poetycka jest ona tworzywem szczególnie migotliwym, jest jednocześnie zwierciadłem wielu rozterek bliskich człowiekowi baroku i uczestnikowi komunistycznego theatrum mundi.

Jedną z wielu płaszczyzn porównania epok stanowi sytuacja społeczno-polityczna debiutu takich poetów jak Zbigniew Morsztyn czy Andrzej Bursa. O czasie, w którym pojawiła się twórczość Bursy zwykło się mówić jako o okresie który był dla literatury i sztuki karnawałem wszelkich możliwości. W 1956 roku poezja została uwolniona z ciasnych okowów socrealizmu. Odzyskała głos, który jednak w miarę upływu czasu okazał się być ciężarem.. Przed literaturą odsłoniła się bowiem rzeczywistość mroczna , nieokreślona i nie tknięta opisem[1]. Pewnym lękiem napawała poetów wizja nowo pojętej odpowiedzialności twórczej której nie można było już odsunąć w stronę wszechobecnego systemu. Dlatego też część twórców zajęła się raczej zabawą nowymi narzędziami estetycznymi i stylizacyjnymi, odsuwając na bok motywację intelektualną i moralna. .Jakże podobnie rysowało się to zjawisko w baroku( szczególnie w poetyce marinistycznej).

Człowiek u progu XVII , odczuwający m. in. kryzys religijny zaczął odbierać rozbudzoną świadomość wolności wyboru jako ciężar .Niepokoiła go także sytuacja kraju uwikłanego w wojny i coraz bardziej , podobnie jak w komunizmie, uzależnionego od wpływu innych państwa. Co więcej ,nie znajdował on już oparcia w niekwestionowanych autorytetach, dlatego wytrącił sztukę z klasycznych ram . Twórczość tego okresu wywołuje często u widza czy czytelnika wrażanie niepokoju. Chaotyczny ruch może być kluczem do odczytania spuścizny artysty przełomu renesansu i baroku - Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego [2], ale obecny jest on także w prawie całej poezji tego okresu. Przenika m.in. poetykę twórców nurtu światowych rozkoszy .Barokowa twórczość pełna jest iluzji, nastawiona na wieloznaczność. Podobnie jak poetyka Bursy sugeruje czytelnikowi jakieś sensy by potem je zakwestionować.

Niespotykana dotąd iluzoryczność cechuje całą barokową sztukę. Filozofowie tego okresu kwestionują dawne pojęcie estetyki. Odkrywają subiektywne pojmowanie piękna , wynikające z ukształtowania zmysłów. Kartezjusz pisze ,że „Piękne jest to co podoba się całkiem bezinteresownie ….bez pośrednictwa powszechnego upodobania”:. Podobnie uważa Spinoza stwierdzając ,że „Piękno… to nie tyle jakość oglądanego przedmiotu, ile efekt który powstaje u oglądającego przedmiot człowieka” Nowa estetyka stała się także doskonałym narzędziem odkrywającym wielość tkwiących w świecie paradoksów i sprzeczności. Nie dziwi więc powstanie takich dzieł jak Tusza wołowa w rzeźni Remranta czy Apollo i Marsjasz Jusepe de Riebery.

Przeobrażenie norm estetycznych jest stałym elementem przełomu czasów .Korespondencje z kartezjuszowskim, pojęciem piękna podjęła w latach 50 cała grupa artystów nazwanych turpistami. Literaci ci ,doszli do przekonania ,że poezja nie może uciekać przed brzydotą , jeżeli chce wyrażać prawdę ludzkiej egzystencji. Turpistyczne pojmowanie piękna było także dla poetów pokolenia Bursy próbą zastąpienia rekwizytów poezji agitacyjnej 3, tym co autentyczne i wyraziste . Dla Bursy operowanie nowymi kategoriami estetycznymi ma znaczenie jeszcze głębiej umotywowane – jest ono przenikającym skórę komunistycznego świata skalpelem , narzędziem odkrywającym fałsz i obłudę.

Taką wymowę ma między innymi jego wiersz Sylogizm prostacki. Już, sam jego tytuł zawiera w sobie pewną nieprzystawalność stylistyczną- łączy wyraz pochodzący z kręgu nauki z wyrazem o negatywnym odcieniu znaczeniowym, kojarzonym z wulgarnością.

Z punktu widzenia logiki sylogizm jest sposobem rozumowania mającym jako przesłanki 2 zdania kategoryczne , w których powtarza się ten sam termin , a wniosek jest zdaniem kategorycznym zbudowanym, z pozostałych 2 terminów , które występowały w przesłankach.6 Utwór ,wiec otwiera prowokacyjne stwierdzanie kategoryczne za darmo nie dostaniesz nic ładnego7 .Przez swój kształt stylistyczny i wyraźny dydaktyzm kojarzy się ono z „ mądrością życiową” udzielaną małym dzieciom lub pustym sloganem propagowanym prze z komunistyczne władze. W podobnym tonie utrzymane jest drugie zdanie kategoryczne zachód słońca jest za darmo i wypływający z niego wniosek kategoryczny a więc nie jest piękny. Przez taki sam system oceniania piękna zostaje przefiltrowana „toaleta” w tańcbudzie. Zestawienie klozetu lokalu prima sorta z zachodem słońca rodzi kolejne twierdzenie kategoryczne - Klozet w tańcbudzie jest piękny a zachód słońca nie. Tok tych estetyczno – logicznych rozważań przerwa poeta brutalnie w wersie 9 pisząc a ja wam powiem ,ze to bujda .Twierdzenie to wprowadzające iście barokowy efekt zaskoczenia stanowi swoistą puentę. Pozwala na nowo odczytać treść utworu poczynając już od samego tytułu . Otóż sylogizm , bywa też w logice nazywany twierdzeniem trywialnym, dlatego ,że nie niesie ono ze sobą w rzeczywistości żadnej wartości poznawczej, jest rodzajem błędnego koła .Jeżeli oba założenia sylogizmu są prawdziwe to twierdzenie musi być prawdziwe. A co jeżeli któreś z nich jest fałszywe - wydaje ironicznie pytać poeta . Jeżeli narzucane nam koncepcje „ piękna” są złudne to wszystko okazuje się bujdą. To pochodzące z języka potocznego stwierdzenie odkrywa jednak barkową kunsztowność twórcy który , wykorzystując wieloznaczność słów i pojęć z różnych obszarów semantycznych odtworzył paradoksalna naturę piękna. Przeprowadzony prze niego zabieg można porównać z grami słownymi prowadzonymi przez barokowego mistrza konceptu Jana Andrzeja Morsztyna. W utworze Niestatek podobnie jak Bursa wyraził on przekonanie o iluzorycznej naturze wartości estetycznych. Posłużył się on jednak w tym celu wyszukanym, typowym dla baroku językiem , charakteryzującym w szczególności „poetów światowych rozkoszy”. Bursa w swoim „odkłamywaniu” prawdy poszedł o krok dalej .Rozpoczął je już w warstwie językowej umiejętnie posługując się prowokacyjnymi w swym charakterze kolokwializmami. Potoczne , mocne stwierdzenie , takie jak a ja wam powiem ,ze to bujda działała bowiem na zasadzie szoku o walorze estetycznym- stanowią wzmocnienie efektu i potęguje pointę . Język jest jednak w tym utworze nie tylko narzędziem służącym do odłamywania rzeczywistości – takiemu procesowi zostaje także poddany ona sam .Wprowadzenie takich słów jak sylogizm , a szczególnie ostentacyjnie zaakcentowanego osobnym wersem łacińskiego „ergo” odkrywa paradoksalna naturę języka. Otóż słowa łączone zwykle z semantycznym obszarem nauki , . mającymi nieść ludziom wiedze i prawdę mogą w rzeczywistości być równie dobrze nośnikami kłamstwa. Łacińskiego „ergo” ma jednak znaczenie jeszcze bardziej migotliwe . W kontekście tematycznym utworu przywodzi ono twierdzenie „ Cogioto ergo sum”– „myślę , więc jestem” a to przecież słowa Kartezjusza- barokowego filozofa , który odkrył przed ludźmi mi subiektywna stronę estetyki.

Słowa te mogą się też w pewien bezpośredni sposób odnosić do młodego poety, który w przełomowym momencie dziejowym uwierzył w siłę własnego „ja” iż zdobył się na odwagę kwestionowania ustalonych kanonów i poglądów . Bo czym jest tak naprawdę wierszowe „ coś ładnego”? Ślepym poddawaniem się modom, bywaniem w drogich restauracjach , których muszle klozetowe mogą budzić skojarzenie ze słońcem? W ostatnim wersie utworu twórca ironicznie stwierdza , że nie znajduje specjalnej różnicy miedzy zachodem słońca a wychodkiem w nocnym lokalu. Po raz kolejny posługuje się , więc kategoria zaskoczenia bo oto zgodnie z poglądami Spinozy ,ze każde określenie jest negacja będące tematem wiersz a „coś ładnego” okazuje się w ogóle nie istnieć.

Kontrowersyjny w swoim wymowie pogląd na sztukę i kategorie piękna pozostawił Bursa w jeszcze wielu utworach m. in. W obronie żebractwa .Przepełniony ekspresyjną retoryką utwór wydaje się być wyrazem buntu w imię głodu autentycznych przeżyć10 ,swoistym wykpieniem granic tzw. sztuki wysokiej. Jest to obrazoburczy manifest antyklasyczny. W przekonaniu podmiotu lirycznego prawdziwa sztuka dostarcza emocji czystej i nie sfałszowanej.. w tym kontekście to żebracy okazją się artystami bo zmuszają odbiorcę do zajęcia konkretnego stanowiska , wytrącają , charakterystycznej dla nurtów klasycznych biernej kontemplacji. Podobnie oddziaływała na widza sztuka barokowa. Pełne niejasności i dysharmonii barokowe konstrukcje zmuszały odbiorcę do namysłu nad sensem dzieła.

Przełamywanie stereotypowego poglądu na wartości estetyczne wiązało się , zarówno w baroku jak i w latach 50, z poszukiwaniem prawdy epickiej i przełamywaniem kategorii patosu. W XVII wieku zadanie to podejmował m.in. Zbigniew Morsztyn. .Poeta ten , stale rozdarty wewnętrznie między służbom ojczyźnie a swojemu panu -Januszowi Radziłowi ,dotknięty prześladowaniami z powodu wyznawanej religii( był arianinem ) , nie raz odczuwający smak wojennej klęski burzył w swoich utworach ( m.in. takich jak „Do Aleksandra Mierzeńskiego” , „Do Imci Pana Huryna …”, „Kostyrowie obozowi”) heroiczny obraz rycerza. Wielokrotnie konfrontował normatywne wzory z osobistymi doświadczeniami, nie stroniąc od ironii i przekory. Stale poszukiwał prawdy i prowadził spór ze światem o prawo do zachowania własnego systemu wartości i wiary, której nie wyrzekł się nawet w obliczu nakazu opuszczenia ojczyzny i bliskich. Z poetą tym łączy Burse jeszcze jedna niewyjaśniona dotąd analogia . Otóż Janusz Roszko wspominał ,ze gdy poznał Bursę , zamierzał on napisać powieść właśnie o Zbigniewie Morsztnie. Stanisław Stanuch stwierdził ,że chodziło o napisany później utwór o Kostce Napierskim ( skądinąd także zagadkowej i fascynującej postaci baroku.11). Czy możliwe jednak ,że postać Zbigniewa Morsztyna złączyła się w pamięci Janusza Roszko z Andrzejem Bursą zupełnie bez powodu? Z pewnością nie. Co w takim razie łączyło autora Luizy z postacią Zbigniewa Morsztyna ? Jeżeli już nie zamysł napisania o nim powieści ( który zresztą nie może zostać zupełnie wykluczony) to na pewno wspólnota mentalna , niezależna od dzielących te postacie setek lat.

Przełamania pojęcia wzniosłości dokonał , także Bursa w utworze Szczury . Tytułowe zwierzęta, zostały celowo wybrane jako „emblemat współczesnych kochanków”12(. Stały się ono środkiem do demontażu powszechnie podziwianych obrazów – symboli, strąconych przez poetę w krąg estetyki kiczu13 („walka jeleni”, „fosforyczny blask kociego oka „). „Patetyczni kochankowie współcześni” zostali na nie niejako skazani, są one jedynymi stworzeniami pojawiającymi się w ich świecie . Nie obiecują im ani wierności , ani szlachetności a tym bardziej trwałości miłości w czasach zarazy.14 Jak niektóre utwory Zbigniewa Morsztyna wiersz Szczury przesycony jest ironią .

Obrazoburcza ironia przenika cały świat poetycki Andrzeja Bursy. Obejmuje wszystkie jego obszary, także ściśle związane z przestrzenią sacrum .W tym kontekście poetyckie credo autora Luizy( zawarte w utworze Wiara) jest swoistą prowokacją odkrywającą zaskakującą płynność granicy dzielącej wiarę od naiwności.

W pierwszych słowach utworu poeta deklaruje bowiem patetycznie wierzę ,że Bóg jest podobny do gołębicy że człowiek może się zmienić. Podmiot liryczny zdaje się ,więc określać siebie jako zagorzałego chrześcijanina i piewcę możliwości klasycznego doskonalenia się człowieka. Jednak to nie jedyna deklaracja wiary jaka wybrzmiewa w tym utworze. Cała pierwsza część wiersza zatłoczona jest różnymi rodzajami ufności15, a przecież w chrześcijańskim wyznaniu wiary przed słowem „Boga” pojawia się jakże ważny epitet „jednego” .Podmiot liryczny utworu Bursy zdaje się, więc służyć wielu bogom czyli w rzeczywistości żadnemu. Ironicznie bowiem deklaruje wiarę we wszystko „jak leci” :historię ,politykę, ideały, cuda, czystą poezję, odkrycia fizyków itp16. Prawdziwe odczytania creda Bursy jest możliwe tylko po przeanalizowaniu znaczeniowych szczelin, które podkreślane są przez podział na wersy. Poeta stale wytrąca czytelnika z przejętych przekonań .Robi to już w trzecim wersie. Okazuje się bowiem ,że możliwość zmiany człowieka nie oznacza wcale zmiany na lepsze –człowiek może się zmienić bowiem w dowolną część maszyny . Może mu także wyrosnąć lwia grzywa albo skrzydła .Wersy te mogą stanowić i nawiązanie do poglądów św. Augustyna ,który wierzył w możliwość przemieszczania się ludzi po drabinie bytów, ale oczywiście i to nawiązanie ma wymowę ironiczną. Taka zasada ironicznej reinterpretacji następujących po sobie wersów , wspomagana przez stosowanie antytez , obejmuje cała pierwszą część utworu17 , którą kończą słowa Wierzę we wszystkie ideały i szaleństwo ich głosicieli. Zdanie to paradoksalnie jest wyrazem niewiary w jakiekolwiek wartości i wyrasta z przekonania o marności człowieka. Jest ono punktem semantycznego załamania tekstu i rozpoczyna proces „:odłamywania” tytułowej wiary. W drugiej części utworu zostaje ona zrzucona z sakralnego piedestału i strącona w sferę brutalnego profanum. Podmiot lirycznego nie wyklucza bowiem m.in. dzieworódzctwa czy zapłodnienia przez styk damskiego zadka z fotelem, nawiązując wyraźnie do chrześcijańskiego dogmatu. Bluźniercza wymowa tego fragmentu budowana jest przez dobór słów-najpierw obdartych z jakiekolwiek tajemnicy terminów fizjologicznych , potem wyrazów trywialnych , na pograniczu wulgarności. Kolejne dwa niemal obyczajowe obrazy wiersza sięgają w głąb obszar u społecznego mitu o nagłej cudownej przemianie i opowieści o prawdziwej poezji ukrytej poza instytucjonalnymi formami życia literackiego . Pojawiające się dalej w wyliczeniu , obiekty wiary przywodzą najpierw na myśl naukowe poznanie , później w serii przyimków (pro anty kor kontra) – kompromitują się jako puste konstrukcje słowotwórcze18. Poprzedzają one jednocześnie drugie miejsce wyraziste utworu, zmuszające czytelnika do kolejnych przewartościowań. Miejsce to stanowi wprowadzająca barokową kategorie zaskoczenia antyteza: Nie wierze tylko w niemożliwe wszystko jest niemożliwe na tym świecie .Poetyckie credo okazuje się wiec swoistą krytyką ludzkiego świata, ironiczną grą z naszymi złudzeniami i mrzonkami .Bursa kieruje swoją drwinie nie przeciw samej wierze lecz przeciw sloganom hasłom i znakom. Człowiek bowiem okazuje się wierzyć nie w Boga ,ale swoje Jego wyobrażenie, nie w miłość ale w zapewnienia o miłosci.19. Czyżby więc, poeta próbował dotrzeć do istoty rzeczy, apelował o odrzucenie sztuczności? Byłoby tak gdy nie kolejna, wręcz figuralnie spiętrzona ,antyteza otwierająca trzecią część wiesza -Wszystko na tym świecie jest możliwe . Rzeczywistość okazuje się ostatecznie materią składającą się z wirujących punkcików , których jeszcze nikt nie widział. Jak , więc można w ogóle dyskutować o wierze jeżeli granica między tym co bytem a nie bytem jest taka nieuchwytna . Czyżby życie zgodnie z konwencją barokowego toposu ( do którego nawiązywał m.in. Pedro Calderon de la Barca czy Zbigniew Morsztyn w utworze Żywot sen i cień ) było tylko snem? Czyżby podmiot liryczny był wyznawcą kartezjuszowskiego sceptycyzmu poznawczego? Nie do końca .Na tle finalnego zdania rozbrzmiewa powiem złośliwy neurasteniczny śmiech. Kto się śmieje- ten który wie czym jest świat i bawi się nasza bezradnością ?A może ten który go poznała, ale w żadną prawdę nigdy nie uwierzy? Bóg czy błaznem ? Chyba jednak błaznem , który swoja ironiczna postawę wobec świata nazwał „wiarą” . Jego credo bowiem kwestionuje istnienie świata sprowadzając jego sens do błazenady. Za błazeńska maska kryje się jednak twarz człowieka pełnego rozpaczy , który z takim światem pogodzić się nie potrafi.20 .Targają nim różne sprzeczności, rzeczywistość jest bowiem pełna dysharmonii i paradoksów co ma swoje odbicie w budowie wiesza . Takie postrzeganie świata i małości człowieka przywodzi na myśl obrazy poetyckie zawarte w sonetach Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego .U Sępa jednak ratunkiem dla człowieka był groźny, ale miłosierny Bóg- paradoksalny poruszyciel wszystkiego .Bursa nie widzi dla siebie żadnego pewnego oparcia.

To jednak nie jedyna podstawa do budowania paralel między wierszem Bursy a twórczością barkowych poetów.

Bogactwo antytez , budowanie zaskakujących puent, posługiwanie się językiem z pogranicza wulgarności zbliża autora Luizy do Jana Andrzeja Morsztyna . Poeta ten, podobnie jak Bursa, posługiwał się hiperbolą mającą zasygnalizować dystans poety do wypowiedzi zawartej w wierszu i co najważniejsze w kontekście tego porównania, odważnie przełamywał granice między sacrum i profanum. Wręcz obrazoburczo łączył treści religijne z erotycznymi ( tak jak m.in. w sonecie Na krzyżyk na piersiach jednej panny), z powodu czego przez niektórych był oskarżany o ateizm i przedmiotowe traktowanie miłości.Cześć odbiorców postrzegała Jana Andrzeja Morsztyna jako człowieka niezdolnego do prawdziwie głębokich uczuć , spychającego miłość w sferę tylko i włącznie erotyki.

Czy nie to samo oskarżenie mogliby niektórzy odbiorcy skierować przeciw Bursie? To przecież on jest autorem jednego z najbardziej kontrowersyjnych utworów o tej tematyce. W utworze Miłość prowokacyjny wydźwięk maja już pierwszy wers utworu :tylko rób tak żeby nie było dziecka, „z premedytacją” powtórzony w drugim wersie. Ta właśnie myśl zdaje się zaprzątać głowę kobiety w czasie miłosnego zbliżenia .W tym kontekście podmiot liryczny odkrywa przed odbiorcą różnorodność znaczenia słowa „ miłość”. Kojarzone ono jest zazwyczaj ze sfera niemal sakralną , sferą głębokich przeżyć , których akt seksualny jest jedynie dopełnieniem .Poeta więc po raz kolejny dokonuje profanacji pewnej sfery ludzkiej egzystencji. W tym celu posługuje się rodzajem hiperboli, ale nie jest to hiperbola obliczona na pokazanie niezwykłych umiejętności poetyckich( stosowana np.. przez Jana Andrzeja Morsztyna) . Jest to, wręcz odwrotnie, hiperbola brutalnej dosłowności, „nazywająca rzeczy po imieniu” i odźerająca rzeczywistość , ze sztucznych konwenansów. Bohaterzy liryczni utworu postrzegają swoja relacje jedynie przez pryzmat zaspokojenia popędu seksualnego i zapobiegnięcia konsekwencjom ,które mogą się z niego zrodzić. Ironiczny stosunek do opisanej postawy poeta wyraża poprzez swoistą grę z odbiorcą prowadzona na rożnych poziomach ,między innymi semantycznym. Autor żongluje zwrotami frazeologicznymi ( takimi jak „ być oczkiem w głowie”) i przewrotnie , tym razem nie ucieka się do wulgaryzmów. Nie stroni jednak od antytez konfrontujących różne obszary znaczeniowe . Otóż współcześni kochankowi kupują wyprawkę dla dziecka w aptekach i sklepach z tytoniem. Metaforyczną wyprawką ,stają się więc środki antykoncepcyjne , bo przecież przyszłym rodzicom nie chodzi wcale o dobro dziecka ale to by go w ogólnie się nie urodziło . Paradoksalnie, więc „dbają o niego” bardziej niż gdyby istniało . Skoro go jednak nie ma, to kto wydaje wyodrębniany osobnym wersem okrzyk „ …aaa”.

To miejsce otwiera przed nami kolejny poziom gry jaki prowadzi z nami poeta. Żongluje on bowiem nie tylko znaczeniem słów ,ale także różnymi formami lirycznego „ja” utworu . O ile pierwsze słowa utworu można przypisać kobiecie to już w trzeci, wersie nadawcą wypowiedzi jest para kochanków .Do kogo, więc należy tak silnie podkreślone „..aaa”. Jest odgłosem wydanym przez oddającą się miłości parę , a może płaczem ? Płaczem dziecka , które nawet nie zobaczy świata bo uśmiercone zostanie „precyzyjnymi szczypcami”. Wielość interpretacji tego fragmentu wiersza pokazuje paradoksalnie nierozerwalną więź miedzy egoistycznym i wyłącznie zmysłowym pojmowaniem miłości a wielkością zniszczenia wewnętrznej sfery ludzkiego „ja” .Zjawisko to ma swoje odbicie również w materii językowej . Podmiot liryczny zaczyna się bowiem posługiwać bezosobową formą czasownika ,demaskując tym samym swoje stopniowe odczłowieczenie Trzeba mu opowiedzieć. Mimo to stara się zachować sztuczne formy konwenansu i mówi o planowanym zabiegu aborcji w konwencji bajki .Bajka ta nie ma jednak happy endu .Nieistniejące dziecko uspokaja się tylko na chwile, co kwituje podmiot liryczny w ostatnim wersie wyrażeniem niestety. Słowo to zabarwione jest oczywiście ironia zmuszającą do złamania wcześniej zbudowanego obrazu. Czy bowiem dotkniecie „ precyzyjnych szczypiec” na prawdę nic nie boli? Czy może nie wyobrazić sobie zadawanego prze nie bólu człowiek który zachował chociaż podstawowe ludzkie odruchy? Z pewnością nie. Nic nie poczuć może jednak człowiek tak przesiąknięty konformistyczna kulturą masową ,że nawet nie dostrzegający ironii która tak mocno nacechowany jest utwór. W tym kontekście na nowo otwiera się przed odbiorcą możliwość interpretacji, stanowiącego centrum utworu odgłosu ( …aaa) Może to bowiem zdławiony okrzyk przerażenia nonkonformistycznego poety? To przecież nie on odarł świt z sakralnego pojmowania miłości . Zrobili to ludzie tak łatwo przystający w rzekomo rozwijającym się społeczeństwie na podwójną moralność, ukrytą za zasłoną neutralnych sformułowań. Paradoksalnie więc, buntownik i prowokator staje się obrońcą wartości. W jego wypowiedzi brak jednak cienia moralizmu czy dydaktyzmu .Wyraźnie jednak odbija się w niej tragizm człowieka pojmującego miłość prawie wyłącznie w kategorii cierpienia.

Nierozerwalność tych dwóch skrajnych uczuć wyeksponował poeta wyraźnie w utworze „ Trzynastoletnia”. Wiersz ten, choć podobny tematycznie, stworzony została przez zupełnie inne środki obrazowania. Z pozoru jest spokojnym obyczajowym obrazem poetyckim. Opisem zwykłego popołudnia , prawdopodobnie w zacisznej okolicy. Wrażenie takie buduje autor „ Luizy” poprzez swoistą melodyjność wiersz wzbogacona instrumentacjami zgłoskowymi. Nawiązuje tym samym do kołysanki , która młoda dziewczyna śpiewa w wierszu swojemu braciszkowi. Formalny sposób kształtowania utworu nie przystaje jednak do zawartości semantycznej wiersza. Nad niemal onirycznym opisem sceny wisi bowiem aura jakiejś nieokreślonej choroby. Zaskakującą jej źródłem może być „ zatrute słońce” czyli planeta dająca ciepło, a tym symbolicznie piękno i dobro . W promieniach owego chorobliwego słońca dziecko „ w męce wymyślonej się targa”. Kto jednak jest owym dzieckiem – trzynastoletnia dziewczynka, czy jej półroczny braciszek? Dlaczego męka tej osoby jest wymyślona? Utwór przepełniony jest takimi niejasnymi znaczeniami, które można zrozumieć jedynie w kontekście ostatniej strofy. Oto na kołyszącą braciszka dziewczynę spogląda ciekawie piętnastoletni chłopak. Przedstawiona w utworze zwykła wymiana spojrzeń jest zapowiedzią krwawego piekła porodów i poronień –czyli miłości nierozerwalne łączonej z cierpieniem. Te dwa ostatnie wersy pozwalają nam na reinterpretacje zwrotki trzeciej. Sięgając bowiem do bogactwa barokowej metaforyki dostrzegamy, jak często źródło miłości postrzegano jednocześnie jako źródło światła w którym spalał się zakochany nieszczęśliwie podmiot liryczny, żar był , więc jednocześnie taktowny jako wartość pozytywna jak i negatywna , przyczyniająca się do samounicestwienia zakochanego. W tym kontekście targanym przez mękę miłości dzieckiem okazuje się być tytułowa trzynastoletnia , obdarzona pierwszym uczuciem , tak jeszcze niedojrzałym , wręcz „ wymyślonym”, ale już tragicznym w swej wymowie, będącym zapowiedzią krwawego piekła. A może jest ona jeszcze kimś innym? Może to ona sama jest figurą śmierci -chudą bezpierśną i smagłą , kołyszącą się w rytm dopiero co rozpoczętego tańca śmierci malutkie dziecko, co tłumaczyłoby powód jego targania się w bezmyślnej męce . Dlatego właśnie patrzy na nią piętnastoletni. Może odczuwa strach ,ale na pewno także nieodparta ciekawość tego co nowe i niepoznanie. Może i jemu ,podobnie jak barokowym poetą miłość kojarzy się z e śmiercią?

Topos miłości śmierci był bowiem nieodłącznym elementem poezji marinistycznej. Kochanek często bywał w niej porównywany do ćmy ( motyla ) ubóstwiającej przyczynę swej zguby –światło. Historię o przyjaźni między Kupidynem a Śmiercią opowiedział w swym poemacie Adon Giambattista Marino. Niezwykłym konceptem porównania zakochanego do trupa posłużył się w swym sonecie o tym samym tytule Jan Andrzej Morsztyn. W dwóch pierwszych zwrotkach tego utworu poprzez szereg paraleizmów oddał on podobieństwo człowieka nieszczęśliwe zakochanego(„leżysz zabity i jam też zabity , ty-strzałą śmierci, ja strzała miłości…” )21 do zmarłego by w dwóch następnych zaskoczyć odbiorcę stwierdzeniem ,ze lepiej jest umrzeć niż być zakochanym.

Za tym niezwykłym toposem spajającym w jedno miłość i śmierć kryje się jednak zjawisko jeszcze głębsze, wynikające nie tylko z chęci zaskoczenia czytelnika . Jest nim , przeświadczenie o kryzysie kultury i wszelkich wartości. Buduje ono niewątpliwe więź łączącą Bursę z poetami nurtu marinistycznego , z tą jednak różnicą ,ze poeci XVII wieczni próbowali doskwierającą im metafizyczna pustkę ukryć pod „płaszczem efektownych wierszy . Dzięki porównaniu utworów „Miłość” , „ Trzynastoletnia „ do trupa „ rysuje co więcej kolejna podobieństwo miedzy Janem Andrzejem Morsztynem a Andrzejem Bursą . Jest nim zainteresowanie cielesnością i fizjologią. W świetle owej fascynacji biologizmem Edward Balcerzan nazwał postawę Bursy strategią wiecznego pacjenta22. Wynika z niej przekonanie ,ze życie jest stanem chorobowym. Przypomina ją w tym sensie ,ze stanowi proces odraczania śmierci, wędrówka do piekła ,…która rozpoczyna się wraz z pożegnaniem dzieciństwa, wkroczeniem w „piekło porodów i poronień „.23

Fascynacja Bursy śmiercią osiąga jednak także odmienny wymiar ,niezwiązany bezpośrednio z filozofią pacjenta ( z którą biorąc pod uwagę całą twórczość autora trudno się zgodzić) czy toposem miłości i śmierci. Jest nim zainteresowanie płynnością granicy między bytem a niebytem i niezbadaną przestrzenią , którą otwiera szczelina miedzy tymi dwoma stanami .Właśnie jej tematykę podjął Andrzej Bursa w utworze Sobie samemu umarłemu

Zgodnie z tytułem wiersz ten podejmuje wywodzącą się z antyku i żywo-obecna w barku tradycję utworów- nagrobków poświęcanych wybitnym zmarłym. Konceptem jest, więc już zaadresowanie tego typu utworu do samego siebie .Z jednej strony może ono oznaczać przekorne podkreślenie własnej wyjątkowości, z drugiej jednak może być wynikiem poczucia osamotnienia i gorzkiej świadomości ,ze jeśli poeta nie napisze takiego utworu sam , nie zrobi tego nikt inny. Może nawet nikt nie dostrzeże jego śmierci.

W utworze tym podmiot liryczny snuje opowieść o swoim nocnym spacerze z perspektywy upiora(kiedy umarłem już na amen).Opuszcza on żonę informując ,że nie będzie go chwileczkę. Wychodzi na ulice gdzie spotyka znajomych , przed którymi nie może ukryć ,ze jest martwy. Ta wiadomość , jednak nie budzi w nich zaskoczenia . Mówią oni wprost to nic tylko się nie łam . Zdają się jakby nie rozumieć zaistniałej sytuacji, zachowują się jakby nic się nie stało. Wydaje się że słowa podmiotu lirycznego wpadają w próżnię. Jego duch kontynuuje, wiec swój spacer ulicami co świat mu zamknęły na rygiel. Oniryczna przestrzeń, którą przemierza podmiot liryczny nabiera więc znamion klaustrofobicznych. Zaczyna przypominać labirynt, z którego nie ma ucieczki . Jest ona tym samym obszarem, po którym kiedyś podmiot liryczny żywym chodził upiorem .W odniesieniu do tej antytezy granica miedzy lirycznym życiem a śmiercią staje się jeszcze bardziej niewyjaśniona. Światło na nią rzuca dopiero ostania strofa. Okazuje się bowiem ,że podmiot liryczny utworu umarł już kiedyś. Stało się to w czasach młodości gdy został uderzony , w żywe serce nożem …i kastetem w usta .Takie stwierdzenie nasuwa skojarzenia z takimi utworami Bursy jak m.in. Nauka chodzenia , w którym koniec dzieciństwa łączył z drastyczna konfrontacją z brutalnymi regułami rządzącymi światem dorosłych. Może mieć także związek z omówioną wcześniej sytuacją polityczną lat 50 , ale niesie z pewnością także znacznie dużo bardziej głębokie i migotliwe. Poeta bowiem jawi się w jej kontekście jako człowiek umarły za życia., toczący od dawna swoją egzystencje na granicy dwóch światów –rzeczywistości żywych i umarłych. Opisy w wierszu spacer nie jest ,więc zdarzeniem niezwykłym. To dlatego jego pojawienie się w postaci upiora nie wzbudza zdziwienia przyjaciół czy żony. Co więcej ,przecież tylko taki rodzaj „granicznego istnienia” pozawala mu na napisanie dla siebie utworu nagrobka. Daje mu poza tym jeszcze jedną szanse: możliwość oglądania ludzi i świata z odmiennej niż wszyscy perspektywy. To właśnie ona pozwala nabrać mu dystansu do życia i paradoksalnie sprawia, że widzi znacznie więcej niż inni. Poecie uderzonemu w żywe serce nożem nie jest trudno dostrzec iluzyjność otaczającej go rzeczywistości, opartej na grze pozorów, przepełnionej dialogami ,w których rozmówcy w ogóle siebie nie słuchają i nie rozumieją (tak jak jego przyjaciele) . Jaka , więc jest na prawdę różnica między miedzy bytem a niebytem . Może to nie podmiot liryczny jest upiorem , ale ludzie którzy go otaczają? A może życie nas wszystkich jest tylko iluzją , może Życie jest snem a snem ?

Dokładnie tak brzmi fragment monologu głównej postaci XVII wiecznego dramatu( „Życie jest snem „) Pedra Calderona de la Barci. Porównywanie życia do snu ma bowiem bardzo długą tradycje. Odwoływała się do niego m.in. Sokrates. Dopiero w baroku jednak topos ten stał się tak bardzo popularny . Oddawał bowiem atmosferę czasów pełnych niepokoju, w których przestano dowierzać ludzkim zmysłom .Płynność granicy miedzy snem a jawą rozważał przecież m.in. sam Kartezjusz w Medytacjach o pierwszej filozofii. Topos życia- snu obecny jest także w twórczości poetów polskiego baroku. Nawiązywał do niego m.in. Wacław Potocki w utworze Niech śpi pijany oraz Zbigniew Morsztyn we wierszu Żywot –sen i cień. W utworze tym podmiot liryczny zadaje pytanie gdzie królowie, gdzie waleczne książęta ….? I stwierdza ,że śpią sen twardy skoro ,ze świata te larwy poznikały , tak że więcej nad znikomy cień po nich pozostało24. Przytoczoną konkluzję zrodziło , więc przekonanie o unicestwieniu dawnych wartości, które w ostatnich wersach ewokuje gorzką puentę żywot ten śmieci istota ,żywo t ten snem zrównany .Takie stwierdzenie nasuwa kolejne skojarzenia z przepełnionym metafizycznym niepokojem słowami Pedra Calderona de la Barci, który napisał, nie tylko, że Życie jest snem , ale także że śmierć jest uwolnieniem.

W tym świetle oniryczna wędrówka Bursy nie jawi się już jaka klaustrofobiczny koszmar, ale wręcz przeciwne- jako spacer istoty wyzwolonej z okowów znienawidzonej codzienności. Istoty ,która dopiero po śmierci znalazła spokój. Taka interpretacja znajduje swoje potwierdzenie w warstwie językowej utworu. W przeciwieństwie do wielu innych wierszy tego autora nie ma tu wulgaryzmów czy nawet kolokwializmów . Są za to zdrobnia (chwileczkę ) i ciepły zwrot do żony( bardzo cię przepraszam kochana) . Śmierć, więc jawi się w tym kontekście, tak jak u Pedra Calderona de la Barci, jako uwolnienie, a przynajmniej jako poetycki azyl.

Z utworem Sobie samemu umarłemu wiążę się jednak jeszcze jeden paradoks związany z twórczością poetycka, dodatkowa gorzka puenta którą dopisało już samo życie . Otóż nadając swojemu utworowi ten na wpół ironiczny tytuł poeta cieszył się pewna ,ale nieporównywalnie mniejszą popularnością, często niedoceniano jego twórczości . Początkowo odmówiono druku jego tomiku . Jego sława urosła dopiero po śmierci-o ironio, tak niespodziewanej ,że nie mogli w nią uwierzyć , ani jego żona , ani przyjaciel -Stanisław Czycz (o czym pisał w opowiadaniu And).To wtedy narodziła się jego legenda , inspirowana m. in. przekonaniem ,że poeta ten ,nie mogąc pogodzić się z obrazem świata popełnił samobójstwo . Dziś już niemal z pewnością możemy powiedzieć ,ze Andrzej Bursa umarł z powodu znacznie mniej „widowiskowego”- wrodzonej wady serca. Jak każdy mit, także ten wyrosły wokół Andrzeja Bursy, wybiera wersje zdarzeń bardziej tragiczną w swej wymowie. Śmierć młodego poety miała być bowiem środkiem do wywołania wstrząsu u ówczesnych. Miała ich wyrwać z samozadowolenia ,z konformistycznego patrzenia na rzeczywistość i zmusić do refleksji25.Czy nie podobne było także założenie Pedra Calderona de la Barci gdy pisał ze Życie jest snem? Celowe wywoływanie szoku przez zakwestionowanie prawd i wartości traktowanych jako oczywiste buduje kolejną analogie miedzy Bursą a poetami barkowymi . Twórca Luizy został nawet nazwany przez Stanisława Stanucha kaskaderem literatury .Kaskaderem jest akrobata dublującym aktorów w ryzykownych i niebezpiecznych ujęciach. Takim właśnie człowiekiem był Bursa ,który w czasach przełomu październikowego pierwszy wypróbował niebezpieczne figury i nowe tematy.26 Z postacią kaskadera łączy go jeszcze inna wspomina wczesnej cecha- pewien wydawałoby się nieludzki , pociąg do śmierci, w obliczu której dopiero dostrzegamy prawdziwy obraz rzeczywistości.

Obraz tej postawy znajduje swoje odzwierciedlenie w jedynej wydrukowanej powieści tego autora - Zabicie ciotki .Wręcz „nagryzmolony” ołówkiem na luźnych kartka zeszytu utwór wydał się jego pierwszemu recenzentowi – Stanisławowi Stanuchowi opisem młodzieńczych fobii, uderzającym tendencją do szokowania za wszelką cenę [3].Książkę tą w kilku słowach można streścić jako makabryczno- groteskowy zapis morderstwa popełnionego na starszej kobiecie i kolejnych etapów zatuszowywania tej zbrodni. Oto bowiem dwudziestoletni student Jurek , bez żadnego skrępowania wyznaje księdzu w spowiedzi ,że zabił soją krewną młotkiem i nie odczuwa nawet cienia żalu . Wręcz przeciwnie ,czuje teraz przypływ nowych siła a „walka z trupem” zaczyna wyzwalać go od depresji. Nie tak łatwo w końcu pozbyć się zwłok tak by nikt tego nie zauważył. Główny bohater okazuje się jednak w tej kwestii bardzo pomysłowy- sukcesywnie odcina ciału zmarłej ciotki kolejne członki i wysyła je w paczkach różnym ludziom czy miażdży je w maszynce do mięsa.. Wkrótce angażuje do tej czynności nowo poznana dziewczynę , która szybko staje się jego kochanką nie mniej zafascynowana „walka z trupem” niż o on. Trudno wyobrazić sobie więc , mniej perwersyjny duet. Znając jednak twórczość Bursy łatwo się domyślić ,że Zabicie ciotki nie jedynie czystą „sztuką dla sztuki” . Dotrzeć do prawdy o tym utworze możemy jedynie czytając go przez pryzmat kluczowego dla tej książki ( jak i z resztą dal niemal całej twórczości Bursy) pojęcia inwersji psychicznej 28 -terminu mającego swoje odbicie nie tylko w fabule powieści ,ale także w warstwie językowej.

Inwersja ta ewokuje kontrasty między wrażliwością ,a ukrywaną pod płaszczem hipokryzji obojętnością, brakiem empatii społeczeństwa bladych krętków29.Młotek, którym główny bohater zabija cioteke, staje się w rękach autora narzędziem do rozbijania muru pozorów i kłamstw , który budują wokół siebie ludzie ,a konwencja „terapii szokowej”, którą wybiera poeta jest jedynie konsekwencją sytuacji obyczajowej i moralnej społeczeństwa.

Fabularny pomysł zabicia ciotki, jest więc konceptem pozwalającym na ukazanie treści znacznie głębszych, zgodnie z poetką Bursy , bardzo jednak wieloznacznych, wręcz naszpikowanych ironią. Tropem pozwalającym wniknąć w wewnętrzna warstwę utworu , a zarazem zamierzeń twórczych autora jest bogactwo językowych kontrastów , operowanie słownictwem nieprzystającym zupełnie do danej sytuacji. Oto bowiem np. po przepełnionym czułością monologu wygłoszonym do zmarłej ciotki, pełnym zdrobnień, następuje naturalistyczny opis pastwienia się nad jej ciałem.

Żonglowanie różnie nacechowanym słownictwem jest jednak tylko jednym ze środków budowania groteskowej wizji rzeczywistości .Gęsta sieć paradoksów zdaje się pokrywać cały świat przedstawiony Zabicia ciotki. Psychologiczna motywacja popełnionego czynu jest wręcz nieprawdopodobna .Autor niejednoznacznie sugeruje czytelnikowi ,że Jurek popełnił morderstwo nie tylko po to by wyzwolić się z depresji i dekadenckiego znudzenia ,ale by zrobić przyjemność znudzonemu księdzu. Co więcej, to waśnie morderstwo staje się, postawą na której umacnia się miłość tajemniczej Teresy do głównego bohatera . To, niemal „heroiczna walka za trupem” pozwala się im zbliżyć do siebie , a emocjonalny chłód kochanki na wiadomość o popełnionej zbrodni, wydający się wręcz przeczyć jej kobiecości , budzi podziw głównego bohatera, a może nawet miłość .Wbrew wszystkim przesłankom i to uczucie okazuje się złudne . W świecie odwróconych wartości główny bohater musi w końcu wypowiedzieć kluczowe dla utworu słowa prawdziwy jest tylko trup będący dla mnie kamieniem u szyi i kołem ratunkowym29.

Czym jest, więc trup ciotki? Turpistycznym rekwizytem , wyrażającym pogardę wobec blichtru ówczesnego świata? Jedyna autentyczną antytezą zakłamanej rzeczywistości? A może wręcz odwrotnie – to on jest waśnie synonimem moralności i świadomości społeczeństwa bladych krętków , które obrane niemal z cech człowieczeństwa przypomina rozkładające się zwłoki. Walka z trupem zyskiwała by w tym świetle metaforyczny wymiar walki ze wszechobecnym konformizm i fałszem . Znaczenie trupa jest , wykracz wiec poza ramy jednoznacznych interpretacji. Z pewnością ma ono jednak związek z tragicznym poczuciem wyobcowania głównego bohatera boleśnie przeżywającego świat będący przedmiotem jego najgłębszego zaangażowania31To właśnie ta niezgoda na wszelkie półśrodki, jakiekolwiek znieczulenia jest dla Bursy jednocześnie kamieniem u szyi i kołem ratunkowym. Z jednej strony bowiem pozwala mu ona ocalić swoja tożsamość a z drugiej czyni go poetą przeklętym, skazanym na samotność i nie mającym już nawet nadziei na zrozumienie. Wyrazem utraty złudzeń o naprawie świata odzwierciedla zakończenie powieści , w którym przenikają się konwencje oniryczne , surrealistyczne i groteskowe. Oto bowiem ciotka wraca do domu i pomaga usunąć własnego trupa z wanny . Co więcej, rozwiesza go na balkonie , nie wywołując rzadnego zdziwienia uśmiechającej się sąsiadki, jakby autor przewidywał ,że podobnie jak na wymakające się spoza granicy jawy i snu morderstwo ciotki, także jego książka niczego tak na prawdę nie zmieni. Ironicznie ,więc ustami ciotki zmusił głównego bohatera by wysypując pół paczki proszku zabrał się do czyszczenia i pozbył się wszelkich śladów. Podobne losy mogły spotkać także powieść Bursy , którą autor pozostawił jedynie w rękopisach , a być może nigdy nawet nie zamierzał wydać.

Tak właśnie postąpił u kresu życia Wacław Potocki postanawiając ostatnie swoje dzieło Moralia nie przeznaczać do druku. Lata gorzkich doświadczeń odebrały poecie wiarę w zdolność perswazji i możliwość nawiązania dialogu.32

Pisał więc swoje ostanie utwory obciążony gorzka wiedzą o naturze świta i zepsuciu polskiego ustroju społecznego. Ta zdolność przenikania rzeczywistości , skazywała go podobnie jak Bursę na stygmat twórczego osamotnienia i ewokowała apokaliptyczny nastrój utworów z pogranicza jawy i snu , takich jak m.in. wspomniany już wcześniej wiersz Niech śpi pijany śpi pijany32. Podmiot liryczny nazwał życie śmierci istotą. Próbując interpretować ten fragment w duchu literackiej i psychicznej inwersji, tak bliskiej zarówno twórcą barokowym jak i współczesnym, to właśnie sednem życia okazuje się śmierć , jedyna rzecz , która jest tak i pewna w złudnej rzeczywistości końca XVII, realistyczna jak trup ciotki w utworze Bursy. Paralelność tych wypowiedzi nie jest jednak jedyną , która łączy tych dwóch twórców. Potocki bowiem, podobnie jak autor Luizy nie bal się w swoich utworach epatować brzydotą . W wierszu Człowiek przedstawił on istotę ludzka w kategoriach czysto fizjologicznych. By to zrobić posłużył się językiem bardzo dosadnym ,czy wręcz wulgarnym nazywając m.in. głowę „garncem pełnym błota” a nos odchodem plugastwa. Podobnie jak dla Bursy , dla autora Moraliów brzydota była tylko rekwizytem ukazującym kondycje epoki , w której przyszło mu żyć .

Parerele łączące Zabicie ciotki z barkową twórczością są jednak o wiele bogatsze, choć ukazane jednie przez migotliwe aluzje. Jedna z nich jest m.in. wspomnienie historii „złotej ręki”, która należała do barokowego świętego , a którą odważył się ukraść z kościoła mężczyzna , wręcz trudniący się świętokractwem . W pewnym sensie mężczyzna ten stanowi alter ego Bursy , który także nie bał się porwać na wszystkie powszechnie uznawane świętości. Kolejnym fragmentem , odsyłającym odbiorcę do barkowych źródeł jest wspomniana już scena zawieszenia tułowia trupa na prętach balkonowej balustrady. Obraz ten ewokuje skojarzenia z płótnem Rembranta Tusza wołowa w rzeźni i jest symbolem nie tyle paradoksalnej strony piękna, ale uprzedmiotowienia człowieka , czy wręcz zdegradowania go do kategorii połaci mięsa.

Wnikliwe analizowanie twórczości Bursy z pewnością może odsłonić jeszcze wiele innych analogi łączących tego poetę z twórcami baroku. Natura człowiek pod wieloma względami jest niezmienna .Przeobrażeniom ulega sytuacja społeczno polityczna ,akceptowane kanony sztuki , pojecie piękna. Towarzyszące obdarzonym szczególną wrażliwością poeta emocje są jednak podobne. Nic wiec dziwnego ,że poeci podejmują wszystkich czasów podejmują nieustanny dialog ze swoimi poprzednikami , szczególnie tymi których doświadczenia i sposób postrzegania rzeczywistości jest im szczególnie bliski. Nawiązania te osiągają różny stopień wyrazistości .Możemy bowiem mówić o korespondencji turpistycznego postrzegania piękna przez Bursę i poetów baroku, możemy podkreślać podobieństwo pewnych motywów (m.in. życia jako snu, czy miłości i cierpienia), czy też budować analogie pomiędzy autorem „Luizy” a konkretnymi twórcami barokowymi. Który z nich był, więc najbliższy Bursie? Odnajdujący w ironii panaceum na absurdalny obraz świata Jan Andrzej Morsztyn , toczący walkę o zachowanie własnej tożsamości, maksymalista moralny Zbigniew Morsztyn czy obciążony gorzką wiedza o naturze świata Wacław Potocki.?A może ktoś inny? Nigdy nie będziemy tego w stanie jednoznacznie stwierdzić bowiem poezja Bursy jest tworzywem tak bogatym i niedefiniowanym ,że jak powiedział ( o całej materii poetyckiej ) Bolesław Leśmian wszystko co o niej powiemy jest błędem . Możemy , wiec jedynie próbować dotrzeć do prawdy o tym niezwykłym artyście , którego twórczość nasycona aluzjami i niejednoznacznością zmusza nas do ciągłej reinterpretacji i weryfikacji wcześniej przyjętych założeń



[1] Stanisław Stanuch ,Kaskaderzy uczuć , [w] Kaskaderzy literatury :o twórczosci i legendzie Andrzeja Bursy , Marka Hłaski Haliny Poświatowskiej, Edwarda Stachury, Ryszarda Milczewskiego Bruna , Rafała Wojaczka, Łódź 1986, s.14.

[2] Jan Błoński , Mikołaj Sęp-Szarzyński a początki polskiego baroku, Kraków 1996, s.69.

3 Edward Balcerzan, Poezja polska w latach 1939-1945. Część II, Warszawa 1988, s.68.

.

6 Słownik wyrazów obcych, red.Elżbieta Sobol, Warszawa 200o ,s.v. Sylogizm

7 Utwory Bursy cytowane wg. wydania Stanisława Stanucha, Andrzej Bursa. Utwory wierszem i prozą , Kraków 1969.

10, Tomasz Kunz ,Literatura jako sumulacja ,[w] Czytanie Bursy ,pod. red. Anny Czabanowskiej Wróbel i Grzegorza Grochowskiego, Kraków, Księgarnia Akademicka 2004.

11 Stanisław Stanuch ,Op. Cit., s.27.

12 Anna Czabanowska-Wróbel, Szczury Andrzeja Bursy .Wybór emblematu. Czytanie Bursy s.129

13 Ib. ,s.133

14 Ib., s.138.

15 Bogumiła Kaniewska, Credo na opak albo błazeńska maska Andrzeja Bursy ,czytanie bursy s.67-68

16 Ib., s.69

17 Ib., s.71.

18 Ib.

19 Ib. S.72.

20 Ib. ,s.73.

21 Jan Andrzej Morsztyn….

22 Edward Balcerzan, Poezja polska w latach 1939-1965, Warszawa ,Wydawnictwo szkolne i Pedagogiczne 1988, s.167.

23 Op.cit, s.173.

24 Zbigniew Morsztyn, Żywot –sen i cień

25 Maciej Chrzanowski, Andrzej Bursa .Czas, twórczość ,mit, Kraków, Krajowa Agencja Wydawnicza1986,s.157.

26 Stanisław Stanuch ,Kaskader uczuć [w] Kaskaderzy literatury. O twórczości Andrzeja Bursy…,Łódź , Wydawnictwo Łódzkie 1986, s.14.

27 Id , wstęp [w] Andrzej Bursa ,Utwory Wierszem i proza, wydawnictwo Literackie, Kraków 1969, s.28.

29 Andrzej Bursa, Kasjer [w] op.cit. s.100.

30Id, Zabicie ciotki [w] op.cit., s.400.

31 Stanisław Stanuch , wstęp, ib.s.39.

32 Czesław Hernas , Barok, Warszawa , Wydawnictwo Nurkowe PWN 1998, s.476.

33 Wacław Potocki…

maj 11, 2008 - Opublikował/a nieoczywiste | news, poezja | | Brak komentarzy

Brak komentarzy »

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz