Posted in literatura, news, poezja on lipiec 21, 2008 by nieoczywiste
w zamkniętej przestrzeni dusznego popołudnia
zbieram kropelki rozlanej coli z plakatu Andy Worhola
z którego sączy się ukradkiem zapach barbarzyńców
właśnie zaczyna się burza drżeniem kuchennych naczyń okien
dawano przegotowana woda daje o sobie znać inne pukanie do drzwi
wystarczy tylko odejść odkleić rzęsy od śliskiej powietrzni za firanka
zeskrobać z szyby resztki weneckiego lustra
w oczekiwaniu na barbarzyńców rozpływa się
fatamorgana posklejanych rzęs
